Przedłużony mikrus - Mini Clubman
Do środkowego słupka trudno dostrzec jakiekolwiek zmiany. To, co pojawiło się za nim może budzić... kontrowersje. Ze zgrabnego autka Mini stało się czymś, co przypomina skurczone kombi. Rozstaw osi został powiększony, zaś niewielką tylną klapę zastąpiono wrotami rozchylanymi niczym w rasowym vanie.
Kto liczy, że to koniec udziwnień, jest w błędzie. Samochody zazwyczaj są symetryczne – ale nie Mini Clubman! Za drzwiami pasażera znalazły się drzwi wzorowane na znanych z Mazdy RX-8. Po ich uchyleniu dostęp na tylną kanapę jest łatwiejszy, a przede wszystkim niewspółmiernie wygodniejszy od składania oparcia fotela i gimnastyki towarzyszącej zajmowaniu miejsca w drugim rzędzie.
Clubman będzie napędzany przez doskonale znane silniki. Podstawowy motor 1,6 litra o mocy 120 KM nie powali ani oszczędnością, ani dynamiką. Znacznie więcej emocji dostarczy doładowana odmiana silnika, która gwarantuje 175 KM oraz 240 Nm. Ekonomiczną jazdę umożliwi diesel o pojemności 1,6 litra, mocy 110 KM i momencie na poziomie 240 Nm.
Moc trafi na przednie koła poprzez 6-biegowe skrzynie. W standardzie jest ręczna przekładnia, a za dopłatą będzie można otrzymać automat. Ile trzeba będzie dopłacić? Tego jeszcze nie wiadomo, podobnie jak nie zostało ogłoszone, ile przyjdzie wyłożyć za całe auto. Tego dowiemy się we wrześniu na salonie samochodowym we Frankfurcie.
Łukasz Szewczyk