Przed Grand Prix Monaco
Nie sposób wskazać kto ma największe szanse na zwycięstwo w niedzielnym wyścigu o Grand Prix Monaco, piątej eliminacji mistrzostw świata Formuły 1. Na wąskich uliczkach Monte Carlo wiele zależy od kolejności na starcie, a stawka kierowców od wielu lat nie była tak wyrównana.
Szczególnie wytypowanie pierwszego z tych zespołów nie było zbyt trudne, bowiem jego skład zasilił Fernando Alonso, który w ostatnich dwóch sezonach zdobywał tytuł mistrza świata. Jednak to nie Hiszpan, który na jesieni opuścił ekipę Renault, wyrasta na głównego bohatera, lecz jego partner Lewis Hamilton.
Debiutujący w Formule 1 Brytyjczyk przed GP Monaco prowadzi w klasyfikacji MŚ z dorobkiem 30 punktów, wyprzedzając o dwa punkty Alonso. Za nimi sklasyfikowani są dwaj kierowcy Ferrari: Brazylijczyk Felipe Massa - 27 pkt i Fin Kimi Raikkonen - 22.
Raikkonen i Alonso odnieśli w tym sezonie po jednym zwycięstwie, natomiast Massa wygrał dwa ostatnie wyścigi. Jednak najlepiej spisuje się jak dotychczas właśnie Hamilton, który trzykrotnie zajmował drugie miejsce i raz był trzeci.
Chociaż przewaga tych dwóch ekip nad pozostałymi wydaje się wyraźna, to coraz częściej na czołowych miejscach pojawiają się kierowcy BMW-Sauber, zajmujący w klasyfikacji MŚ piątą i szóstą pozycję: Niemiec Nick Heidfeld - 15 pkt i Robert Kubica - 8.
Polak przed dwoma tygodniami podczas Grand Prix Hiszpanii potwierdził, że jeśli tylko jego bolid jest w pełni sprawny, to jest w stanie zbliżyć się do najlepszej czwórki. Na katalońskim torze, po dobrym występie, zajął czwarte miejsce, ale należy pamiętać, że do mety nie dojechał Raikkonen, bowiem w jego Ferrari nastąpiła awaria elektroniki.
To jednak nie zmienia faktu, że BMW-Sauber może w tym sezonie zająć trzecie miejsce wśród konstruktorów, jeśli technikom z niemieckiego teamu uda się na dobre wyeliminować usterki nękające Kubicę i Heidfelda w pierwszych startach, ale także błędy ekipy zmieniającej opony podczas wyścigów.
Chociaż wymieniona szóstka spisuje się najlepiej, to należy pamiętać, iż Grand Prix Monaco rządzi się nieco innymi prawami, niż pozostałe wyścigi w kalendarzy MŚ. To jest specyfika bardzo trudnego technicznie dla bolidów i wymagającego dla samych kierowców wyznaczonego na wąskich ulicach Monte Carlo toru, pełnego ostrych zakrętów i spadków terenu.
To właśnie sprawia, że szalenie ważne jest wywalczenie jak najlepszych miejsc podczas sesji kwalifikacyjnej, bo w trakcie trwania wyścigu bardzo trudno znaleźć miejsca dogodne do wyprzedzania rywali. Do najbardziej niebezpiecznych sytuacji i prawdziwego zagęszczenia bolidów dochodzi, gdy najlepsi w stawce zaczynają dublować zamykających nią kierowców.
W niedzielę po raz 54. Monte Carlo będzie organizatorem wyścigu zaliczanego do MŚ Formuły 1. W ich liczbie ustępuje tylko włoskiej Monzie (będzie gościć GP Włoch po raz 57.), a po raz pierwszy kierowcy startowali w GP Monaco 21 maja 1950 roku. Zwyciężył wówczas Argentyńczyk Juan Manuel Fangio, który w latach 50. pięciokrotnie zdobywał tytuł mistrza świata.
Monte Carlo na co dzień jest miejscem, gdzie spotykają się i załatwiają wielkie interesy elity biznesu, ale także jedną z ulubionych scen, przyciągających znane osoby ze świata sportu, kultury i rozrywki. Wiele z nich oficjalnie mieszka w Monako, korzystając z przyjaznego prawa podatkowego, a inni po prostu muszą się tu pojawić, przynajmniej na najważniejszych wydarzeniach odbywających się w tym niewielkim kraju.
W tym roku zdecydowany przechył może nastąpić w stronę aktorów, którzy już niemal od tygodnia bawią w Cannes, gdzie odbywa się szczególnie uroczysty, bo 60. festiwal filmowy. Oprócz czołowych przedstawicieli europejskiego kina, uczestniczą w nim też gwiazdy z Hollywood, które pewnie z chęcią skorzystają z okazji, by odwiedzić malownicze Księstwo Monaco.
Charakterystycznym obrazkiem podczas GP Monaco są luksusowe jachty zacumowane w zatoce, z których zmagania kierowców przez lornetki obserwują bogacze, otoczeni zastępem roznegliżowanych przyjaciółek. Ci, dla których zabraknie miejsc na trybunie VIP, mogą też oglądać wyścig z balkonów najdroższych hoteli usytuowanych wzdłuż najbardziej znanych bulwarów.
Dobrym interesem dla miejscowych mieszkańców jest też wynajmowanie kibicom Formuły 1 pokoi z oknami skierowany na trasę zmagań, a także samych balkonów, podczas trwającego cztery dni - o dzień dłużej niż zwykle - weekendu Grand Prix.
W niedzielę kierowcy będą mieli do pokonania dystans 260,520 km, czyli 78 okrążeń po 3340 m.
Tomasz Dobiecki