Małysz już pobił swój "rekord życiowy"
Po zakończeniu kariery skoczka narciarskiego Adam Małysza w końcu może przestać przestrzegać rygorystycznej diety i trochę sobie pofolgować. Po kilku miesiącach widać już pierwsze efekty. "Orzeł z Wisły" wyznał, że już ustanowił swój rekord życiowy jeśli chodzi o wagę.
W czasach, gdy Małysz zachwycał na skoczniach całego świata, był wątłej postury a jego waga nie przekraczała 60 kilogramów. Po odstawieniu nart w kąt polski mistrz zaczyna nabierać masy, by, jak sam mówił, bez wstydu pokazywać się na przykład na plaży.
- My skoczkowie mamy bardzo silne nogi, ale jeśli chodzi o górną część ciała, to nie jest zbyt ciekawie. Czasem na plaży wstyd się rozebrać. Przydałoby się może nie przypakować jak kulturysta, ale poprawić sylwetkę - mówił czterokrotny mistrz świata w rozmowie z "Faktem" w marcu tego roku.
Po trzech miesiącach Małysza trochę już przybyło. Ile kilogramów przytył? - Sześć i pół, na razie... Ale jak się pojedzie samochodem w dłuższą trasę, to człowiek pozbywa się wody z organizmu i waga spada - mówi "Orzeł z Wisły" w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".
- Obecnie 61 kilogramów to najwięcej, ile ważyłem w życiu i powiem wam, że jak stanę przed lustrem, to jestem z siebie bardziej zadowolony. Zwłaszcza, że nie muszę się ograniczać i jak gdzieś podają golonkę to sobie ją schrupię, zamiast szukać mięsa z kurczaka - dodaje zdobywca czterech medali zimowych Igrzysk Olimpijskich (3 srebrne, 1 brązowy).
WP.PL (woy)