Trwa ładowanie...
12 czerwca 2007, 07:17

Kubica sam odjechał autem sprzed szpitala

Kubica sam odjechał autem sprzed szpitalaŹródło: AFP
d44kti7
d44kti7

Czuję się dobrze, nic mnie nie boli. Mam nadzieję, że w niedzielę wystartuję w kolejnym wyścigu Grand Prix - to słowa Roberta Kubicy, który w niecałą dobę po makabrycznym wypadku wyszedł ze szpitala w Montrealu.

I nie były to słowa na wyrost, bo Kubica zaraz potem sam usiadł za kierownicą i odjechał sprzed szpitala. W środę jedzie do USA, a dzień później amerykańscy lekarze zdecydują, czy może wystartować w wyścigu w Indianapolis.

W reportażu kanadyjskiej telewizji można wyraźnie zobaczyć, że Robert Kubica kuleje na prawą nogę. Poza tym wszystko świadczy o tym, że polski kierowca czuje się już dobrze. Na oczach zaskoczonych dziennikarzy z całego świata Kubica sam usiadł za kierownicą auta i odjechał do hotelu.

Najstraszniejsze chwile przeżywał ojciec Roberta Kubicy, Artur, który oglądał wczorajszy wyścig w studio Polsatu. "Kiedy zobaczyliśmy wypadek, przestał cokolwiek mówić i zbladł. 5 minut siedział bez słowa, czekając na wieści o stanie Roberta. A po tych kilku minutach wstał i bez słowa wyszedł" - opowiada "Faktowi" gospodarz programu Włodzimierz Zientarski. "Byliśmy zdezorientowani, ponieważ długo nie pokazywano, co dzieje się wokół Roberta i jego strzaskanego wozu. Ja obawiałem się, że to może oznaczać najgorsze i Robert nie żyje" - dodaje dziennikarz.

d44kti7

Na szczęście skutki wypadku nie były tak tragiczne. Choć kraksa wyglądała niesamowicie groźnie i Kubica otarł się o śmierć, nawet nie stracił przytomności. "Rozmawiałem z nim kilka minut po wypadku. Reagował normalnie, odpowiadał na pytania. Myślę, że nic poważnego mu się nie stało" - opowiadał menedżer polskiego kierowcy, Daniele Morelli. Z centrum medycznego na torze Kubica został przetransportowany helikopterem do szpitala Sacre-Coeur (Świętego Serca). To jeden z największych szpitali w Montrealu. Pracuje w nim 3 tysiące ludzi i 400 lekarzy.

Kiedyś takie wypadki kończyły się tragicznie. Teraz, kiedy dużo więcej uwagi poświęca się bezpieczeństwu, kierowcy wychodzą cało nawet z makabrycznie wyglądających kraks. "Chroni ich przede wszystkim specjalna kabina, tzw. monocoque, która musi zachować określone parametry, wytrzymać uderzenia i zgniecenia podczas wypadku" - mówi Jacek Bartoś, delegat ds. bezpieczeństwa rajdów samochodowych FIA, której podlega Formuła 1.

d44kti7
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d44kti7
Więcej tematów

Pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie lub jakiekolwiek inne wykorzystywanie treści dostępnych w niniejszym serwisie - bez względu na ich charakter i sposób wyrażenia (w szczególności lecz nie wyłącznie: słowne, słowno-muzyczne, muzyczne, audiowizualne, audialne, tekstowe, graficzne i zawarte w nich dane i informacje, bazy danych i zawarte w nich dane) oraz formę (np. literackie, publicystyczne, naukowe, kartograficzne, programy komputerowe, plastyczne, fotograficzne) wymaga uprzedniej i jednoznacznej zgody Wirtualna Polska Media Spółka Akcyjna z siedzibą w Warszawie, będącej właścicielem niniejszego serwisu, bez względu na sposób ich eksploracji i wykorzystaną metodę (manualną lub zautomatyzowaną technikę, w tym z użyciem programów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji). Powyższe zastrzeżenie nie dotyczy wykorzystywania jedynie w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz korzystania w ramach stosunków umownych lub dozwolonego użytku określonego przez właściwe przepisy prawa.Szczegółowa treść dotycząca niniejszego zastrzeżenia znajduje siętutaj