Trwa ładowanie...
d4lp7g3

Kontrowersyjne słowa Hołowczyca po wypadku w Klamrach

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Kontrowersyjne słowa Hołowczyca po wypadku w Klamrach
(PAP/Piotr Pędziszewski)
d4lp7g3

Krzysztof Hołowczyc zabrał głos w sprawie tragicznego wypadku, który miał miejsce w nocy z soboty na niedzielę w miejscowości Klamry koło Chełmna (woj. kujawsko-pomorskie) pod Grudziądzem. Zginęło w nim siedem osób. Najpopularniejszy polski rajdowiec wyraził kontrowersyjną opinię na temat roli drzew w wypadkach samochodowych.

W wypadku pod Chełmnem zginęło siedmioro nastolatków w wieku od 13. do 17. lat, które jechały w nieprzystosowanym do takiej ilości osób samochodzie marki Renault Scenic. Pijany 16-latek kierujący pojazdem przeżył. Trudno nie szukać odpowiedzi na pytanie dlaczego doszło do tej tragedii. Krzysztof Hołowczyc postanowił jednak obwinić w pierwszej kolejności nie alkohol i brak prawa jazdy, ale drzewa.

"Ile ludzi musi jeszcze zginąć, żebyśmy wreszcie zrozumieli, że drzewa nie mogą rosnąć przy drodze! Rocznie w Polsce w zdarzeniach z drzewami ginie kilkaset osób! Wyobraźcie sobie jaki to bezmiar tragedii dla ich najbliższych... Tysiące zostaje inwalidami do końca życia... Tylko dlatego, że ktoś bezmyślnie posadził drzewo przy drodze- bo tak robili już nasi dziadowie, w czasach gdy podróżowało się furmankami. Proszę tylko nie pisać, że to nie drzewa wpadają na samochody tylko odwrotnie albo że drzewa upiększają drogę. Nie piszcie też, że pewnie byli pijani, młodzi, głupi. Każdy może popełnić błąd, ale nie może być za to karany śmiercią! Nie ma żadnego usprawiedliwienie dla śmierci na przydrożnych drzewach kilku tysięcy Polek i Polaków tylko w ostatniej dekadzie!" (pisownia oryginalna) - napisał rajdowiec w dramatycznym apelu na swoim facebookowym fanpage'u.

d4lp7g3

Kontrowersyjny wpis wywołał całą falę komentarzy. Podzieleni internauci często zarzucali lekkomyślność ofiarom wypadku, ale sportowiec nie pozostawił tych oskarżeń bez odpowiedzi. "Czytam z przerażeniem niektóre komentarze, że to banda pijanych małolatów, idiotów, którzy sami skazali się na śmierć, że nie ma co się nad nimi użalać. Byli głupi, więc zginęli, etc. Proszę Państwa, apeluję o minimum empatii. A gdyby w tym aucie przypadkowo był ktoś z Waszych bliskich... Czy wtedy też napisalibyście, że idioci niech giną na własne życzenie? A może sami kiedyś jadąc przepisowo piękną zadrzewioną drogą, zostaniecie zepchnięci przez, wyjeżdżającego zbyt szeroko z zakrętu z naprzeciwka, tira na pobocze upiększone wybujałym stuletnim dębem i ktoś o Was napisze, że głupio odeszliście?" - dodał.

"Ja nie winię drzew za wypadki. Oczywiście winny jest najczęściej człowiek. Chodzi o coś innego. W Europie od lat obowiązuje przy budowie zasada "dróg wybaczających błędy kierowców ". Ale nie w Polsce. U nas jak wycinamy drzewa przy przebudowie drogi to natychmiast sądzimy nowe tuż obok nowej drogi, które za 10-20 lat staną się śmiertelnym zagrożeniem. Można przecież sadzić krzewy, tez będzie pięknie a o ile bezpieczniej!" - odpierał zarzuty w innym komentarzu.

Niezależnie od intencji kierowcy rajdowego i byłego posła do Parlamentu Europejskiego, jego słowa przez wielu internautów będą odebrane jako bardzo kontrowersyjne. Postulat usunięcia drzew otaczających drogi wydaje się racjonalny, ale nie należy pamiętać, że powodem tragedii w pierwszej kolejności był alkohol i brak prawa jazdy.

Kierowca szybko sprostował na Facebooku swoją wypowiedź i opublikował kolejny wpis tłumaczący wielowątkowość przyczyn wypadku pod Chełmem.

d4lp7g3

"Niestety problem pozostaje! A nawet szereg problemów. Pierwszy to alkohol za kierownicą, drugi przydrożne drzewa, trzeci to brak sensownych rozrywek dla młodzieży, zwłaszcza w małych miasteczkach i na wsiach, czwarty to brak zdrowego rozsądku, piąty to brak elementarnej wiedzy o ruchu drogowym. Pewnie te problemy można by dalej wyliczać, ale życia tym dzieciakom to nie wróci. Co gorsza w najbliższym czasie w podobnych okolicznościach zginą kolejni nastolatkowie. Wystarczy pogrzebać w necie, żeby się przekonać, że niemal identyczne wypadki zdarzają się przynajmniej raz na dwa, trzy tygodnie. To tzw. "syndrom dyskotekowy" - nic nowego. No właśnie! - czy jako społeczeństwo - prawie już obywatelskie - nic nie możemy z tym zrobić? Czy ma być przyzwolenie na kolejne ofiary?" - grzmiał "Hołek" na portalu społecznościowym.

Głos Krzysztofa Hołowczyca z pewnością zainicjuje potrzebną w naszym kraju dyskusję nad bezpieczeństwem na drogach. Pozostaje liczyć, że przyniesie ona wymierne efekty.

(mo)

d4lp7g3

Podziel się opinią

Share

d4lp7g3

d4lp7g3