Kolizja za granicą i co dalej?

Wyjazd na narty za granicę jest wśród Polaków coraz bardziej popularny. Przyjemność szybko może zmienić się w stres, gdy dojdzie do kolizji. Co robić, by mieć szansę na odszkodowanie i nie zapłacić za cudzą winę?
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Kolizja za granicą i co dalej?
(PAP, Fot: Benjamin Liss)

Poszkodowany w Unii Europejskiej

Odpowiedź na to pytanie nie jest niestety prosta, a wszystko zależy od tego, gdzie i z kim się zderzymy. W razie wątpliwości zawsze można zadzwonić do Polskiego Biura Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (+48 22 551 51 00) i poprosić o radę. Warto jednak poznać najczęstsze scenariusze, by nie pozostać bezradnym, jeśli do PBUK się nie dodzwonimy.

Sytuacja jest najmniej skomplikowana, gdy do kolizji dojdzie w jednym z państw Unii Europejskiej z samochodem zarejestrowanym na terenie Europejskiego Obszaru Gospodarczego lub w Szwajcarii. Wówczas - o ile nikt nie został ranny i nie zginął – w większości państw prawo nie wymaga wzywania na miejsce policji. Można sporządzić notatkę ze zdarzenia; najlepiej posługując się angielsko-polskim drukiem oświadczenia. Najważniejsze, by zawrzeć w niej dane sprawcy (imię, nazwisko, adres, numer prawa jazdy i data jego ważności) oraz jego pojazdu (marka, model, numer rejestracyjny, kraj zarejestrowania), a także dane polisy ubezpieczeniowej (nazwa i adres zakładu ubezpieczeń, numer polisy i data jej ważności). Oprócz krótkiego opisu zdarzenia i rysunku sytuacyjnego warto udokumentować miejsce zdarzenia fotograficznie.

Jeśli sprawca kolizji prowadził samochód zarejestrowany poza EOG, dodatkowo trzeba spisać dane z jego zielonej karty.

Spisanie oświadczenia nie zawsze jest jednak dobrym pomysłem.
- Warto wezwać policję, jeśli mamy wątpliwości co do dokumentów przedstawionych przez sprawcę, mamy rozbieżne zdania co do przebiegu zdarzenia i winnego albo po prostu nie jesteśmy w stanie porozumieć się z drugim kierowcą - mówi Piotr Protasiuk z kancelarii prawnej Omega. - Przede wszystkim nie podpisujmy niczego, czego nie rozumiemy. Wezwanie na miejsce policji ma też dodatkową zaletę - uniemożliwi sprawcy próbę późniejszego uniknięcia odpowiedzialności. Zdarza się, że kierowca przyzna się do winy w oświadczeniu, ale składając wyjaśnienia ubezpieczycielowi, zmieni wersję zdarzeń. Walka o swoje prawa może być wówczas długa, a jej wynik nie jest pewny – dodaje Piotr Protasiuk.

Komu i kiedy zgłosić szkodę? Możemy zrobić to po powrocie do kraju, zawiadamiając Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny lub Polskie Biuro Ubezpieczycieli Komunikacyjnych. Każda z tych instytucji wskaże nam reprezentanta ubezpieczyciela sprawcy do spraw roszczeń w Polsce. Jest to rozwiązanie o tyle wygodne, że w sprawie szkody i jej likwidacji będziemy posługiwać się językiem ojczystym. Wybierając taką opcję nie ponosimy żadnych dodatkowych kosztów.

- Dla osób, które mają ubezpieczenie AC, jest jeszcze jedna ścieżka – informuje Mikołaj Skorupski, rzecznik prasowy Polskiego Biura Ubezpieczycieli Komunikacyjnych. - Szkodę można zlikwidować z własnej polisy autocasco, a nasz ubezpieczyciel po wszystkim zgłosi się do ubezpieczyciela sprawcy z żądaniem regresu.

Poszkodowany poza Unią Europejską

Jeśli do zdarzenia doszło w kraju spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego, sprawa jest bardziej skomplikowana. Obowiązują nas wtedy przepisy danego państwa i mogą one znacznie różnić się od tych, które znamy z życia. W przypadku części krajów, np. w Rosji, na Ukrainie czy w Białorusi, policję należy wezwać nawet jeśli doszło jedynie do kolizji i nikt nie został ranny. W krajach tych mogą obowiązywać również przepisy zabraniające przemieszczania samochodów aż do przyjazdu funkcjonariuszy.

Jeśli sprawcą kolizji jest kierowca samochodu zarejestrowanego w kraju, w którym doszło do zdarzenia, szkodę należy zgłosić bezpośrednio do ubezpieczyciela sprawcy na terenie tego państwa. Do ubezpieczyciela sprawcy powinniśmy zgłosić się również wówczas, gdy sprawcą był kierowca samochodu zarejestrowanego w innym kraju, ale poza EOG. Wówczas jednak ubezpieczyciel będzie mógł przekierować sprawę do biura narodowego kraju zdarzenia.

Jeśli poza Europejskim Obszarem Gospodarczym dojdzie do kolizji, której sprawcą będzie kierowca samochodu zarejestrowanego w EOG, szkodę najprościej zgłosić w Polsce do reprezentanta ubezpieczyciela wskazanego przez Polskie Biuro Ubezpieczycieli Komunikacyjnych lub Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny.

Spowodowanie kolizji

Jeśli spowodujemy kolizję za granicą, sprawa będzie rozwiązana zgodnie z prawem państwa, na terenie którego doszło do zdarzenia. Będziemy zobowiązani do spisania oświadczenia lub udostępnienia danych wezwanej na miejsce policji.

Dłoń nie zawsze pomocna

Część kierowców, wybierając się za granicę, wyposaża się w rejestratory jazdy, by w razie kolizji uniknąć niesprawiedliwej oceny zdarzenia. Oczywiście wiadomo, że obraz wart jest tysiąca słów, ale w niektórych przypadkach nagrywanie podróży może obrócić się przeciwko nam.

W niektórych europejskich krajach za filmowanie z szyby samochodu mogą czekać nas poważne konsekwencje. W Niemczech konkretnych uregulowań nie ma, ale kamery monitoringu powinny być oznakowane i jeśli nagranie będzie wykorzystane do celów innych niż prywatne, na ich autorów i osoby publikujące takie nagrania może być nałożona kara nawet do 300 tys. euro.

Na Węgrzech prawo wymaga, żeby prywatne nagrania z takich kamer były kasowane po pięciu dniach, a jeśli mają być publikowane bez zgody widocznych na nich osób, to ich twarze czy numery rejestracyjne aut nie mogą być rozpoznawalne.

W Szwajcarii kamer samochodowych nie wolno używać, gdyż przepisy zabraniają umieszczania czegokolwiek na szybie auta, w polu widzenia kierowcy. Kara finansowa to ponad 3,5 tys. zł. Natomiast w Luksemburgu używanie kamerek samochodowych jest oficjalnie zabronione. Przepisy dopuszczają możliwość posiadania rejestratorów, ale za ich używanie na drogach publicznych może grozić grzywna, a w razie publikacji nielegalnych materiałów - nawet więzienie.

Polub WP Moto
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.