Kolejne przepisy, których "nie stosuje się". Elektromobilny bubel rządu

Samochody elektryczne miały być od lutego tańsze o wysokość akcyzy. Projekt pomocy musi zostać rozpatrzony przez Komisję Europejską, ale ciągle pozostaje w fazie konsultacji. Czas na uzyskanie zniżki ucieka, a polska elektromobilność okazuje się niewypałem.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Nissan Leaf kosztuje 153 800 zł, przez co zniżka z tytułu akcyzy wynosi 4768 zł
Nissan Leaf kosztuje 153 800 zł, przez co zniżka z tytułu akcyzy wynosi 4768 zł (WP.PL, Fot: Mateusz Żuchowski)
WP

22 lutego weszła w życie ustawa o elektromobilności, której to zapiski gwarantowały obniżenie cen samochodów elektrycznych i hybryd plug-in o wysokość akcyzy. Nie były to wartości zdumiewające – w większości przypadków takie auta miały być tańsze o 3,1 proc, co oznaczało zaledwie kilka tys. zł zysku. Jednak nawet tak niskie korzyści nie mogą zostać wprowadzone w życie. To kolejne – po ustawie wykorzystującej CEPiK 2.0 – prawo, którego zapisków "nie stosuje się".

Komisja Europejska musi określić, czy przepisy ustawy nie stanowią niedozwolonej pomocy publicznej. Skoro prawo weszło w życie, urzędnicy na pewno postarali się, by spełniało ona wszystkie wymagania Wspólnoty? Nie. Dokumenty złożone do Komisji Europejskiej 3 stycznia – czyli gdy dopiero ustawę pisano na kolanie – zostały wycofane.

Renault Zoe może liczyć na podobne (niskie) zniżki co Leaf Materiały prasowe
Podziel się
WP

Teraz sprawa jest na etapie przedzgłoszeniowym, podczas którego przekazywane są wskazówki dotyczące składania ewentualnego wniosku. Według dokumentów KE, takie spotkania „nie powinny trwać dłużej niż dwa miesiące”. Nie powinny, ale w przypadku bardziej złożonych spraw górnego limitu nie ma.

Zarówno przedstawiciele Komisji Europejskiej jak i Ministerstwa Energii nie chcą szerzej komentować sytuacji. Uzgodnienia podczas których rozwiewane są wątpliwości trwają. Kiedy etap przedzgłoszeniowy się skończy – nie wiadomo. Później przeprowadzone będzie postępowanie wyjaśniające i kolejne miesiące biurokracji. W praktyce nie wiadomo kiedy pomoc – i czy w ogóle - będzie przyznana.

Oczywiście do czasu podjęcia takiej decyzji pieniądze nie mogą trafić do właścicieli hybryd czy elektryków. Trzeba więc czekać, a czas ucieka – ustawa przewiduje dopłaty do 1 stycznia 2021 roku. Niektórzy importerzy wzięli sprawę w swoje ręce i oferują zniżki o wysokość akcyzy w ramach promocji.

O tym, że władze nie wiedzą jak rozpocząć elektryczną rewolucję niech świadczy fakt, że minister energii stwierdził, że dopłaty do „elektryków” mogą za rok wynosić nawet 25 tys. zł, co wprawiło w konsternację jego współpracowników. Postanowiono też zlikwidować akcyzę gaz ziemny, który wykorzystywany jest do napędu autobusów. Tymczasem jesteśmy na przedostatnim miejscu rejestracji ekoaut i długo na tym miejscu pozostaniemy.

WP
Polub WP Moto
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP