Trwa ładowanie...
d2djz3v

Hyundai w natarciu

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Hyundai w natarciu
(Piotr Mokwiński)
d2djz3v

*Koreańczycy są obok Japończyków czołową motoryzacyjną siłą w Azji. Teraz chcą także poważnie zaistnieć na Starym Kontynencie. Nowa Elantra oraz i40 mają być kluczami do zadomowienia się w europejskich garażach. *

(fot. Piotr Mokwiński)

Program ataku na rynek europejski to przede wszystkim liczne premiery i znaczna poprawa jakości w stosunku do okresu sprzed kilkunastu lat. Wówczas nikt o zdrowych zmysłach nie rozpatrywał zakupu Hyundaia, jako samochodu rodzinnego. Europejskie koncerny oferowały za niewiele większe pieniądze produkty zdecydowanie lepsze jakościowo. Azjaci jednak szybko wyciągnęli wnioski i od dobrych kilku wiosen zaskakują globalnych konsumentów. I30, i20, czy chociażby i10, to pojazdy dobrze znane i niejednokrotnie odbierające klientów japońskim i niemieckim wytwórcom. Teraz na rynek wjeżdżają trzy kolejne modele pozycjonujące markę jeszcze wyżej.

d2djz3v

Pierwszy z nich, to przedstawiciel bardzo silnie obsadzonego segmentu kompaktowego. Zaprezentowana przez importera Elantra występuje już w piątej odsłonie. Niestety, poprzednie nie spotkały się ze zbyt ciepłym przyjęciem. Obecna może stać się prawdziwym przebojem. Powstała na zbudowanej od nowa przednionapędowej platformie i designem zbliża się do najnowszych propozycji z Dalekiego Wschodu.

Karoseria bogata w liczne przetłoczenia może się podobać. Wyraziste klosze świateł przednich jak i tylnych, smukła sylwetka i nisko poprowadzona linia dachu sugerują podobieństwo do znacznie bardziej prestiżowych limuzyn oraz sportowych nadwozi dwudrzwiowych. To sposób Koreańczyków na wprowadzenie nowej jakości w segmencie zdominowanym przez nudną niemiecką konkurencję.

(fot. Piotr Mokwiński)

Poza atrakcyjnie wystylizowaną bryłą nadwozia, uwagę zwraca również ciekawie narysowane wnętrze. Projekt deski rozdzielczej naznaczony licznymi srebrnymi wstawkami plastikowymi, wyróżnia się dobrym poziomem ergonomii i bezproblemową funkcjonalnością. Dostęp do wszelkich regulatorów oraz zlokalizowanie żądanych przełączników nie wymagają ani chwili zastanowienia. Jakość zastosowanych materiałów wykończeniowych także sprawia niezłe wrażenie, choć miejscami księgowi mogliby się wykazać większą dozą tolerancji dla pomysłu zastosowania droższych, ale za to miękkich tworzyw.

d2djz3v

Przestronność przedziału pasażerskiego gwarantuje odpowiednią ilość miejsca dla czwórki rosłych pasażerów wraz z podręcznym ekwipunkiem mieszczącym się w 485-litrowym bagażniku. Rozstaw osi - 270 centymetrów, wyklucza ewentualność jakichkolwiek narzekań ze strony podróżujących zajmujących pozycje na tylnej kanapie.

(fot. Piotr Mokwiński)

Pod maską Elantry może pracować tylko jedna jednostka napędowa. Azjatyccy marketingowcy zajęli się wnikliwą analizą struktury sprzedaży na rynku europejskim i doszli do wniosku, że w początkowej fazie wystarczy benzynowy silnik o pokaźnym stadku 132 koni mechanicznych. Zapewnia w pełni satysfakcjonującą dynamikę, jak i przyzwoitą elastyczność. Wykazuje się przy tym zapotrzebowaniem na paliwo w granicach 7,5 litra w cyklu mieszanym.

Na drodze Elantra zachowuje się neutralnie, a w razie potrzeby zaprzęga do współpracy elektroniczne systemy wspomagające, które przywracają samochód na właściwy tor jazdy. Nierówności wybiera też nieźle, choć czasem zbyt głośno informuje użytkownika o stanie nawierzchni, po której się porusza. 59 900 złotych za wersję Classic Plus z klimatyzacją manualną, sześcioma poduszkami powietrznymi, komputerem pokładowym i zadowalającym systemem audio stanowi twardy orzech do zgryzienia dla zadomowionej na rynku konkurencji. Hyundai może w klasie kompaktów z „kufrem” sporo namieszać.

(fot. Piotr Mokwiński)

Drugi z przedstawionych modeli celuje jeszcze wyżej. I40 chce odebrać klientów Volkswagenowi Passatowi i Toyocie Avensis. Czas pokaże, czy azjatyccy konstruktorzy przyjęli skuteczną strategię. Jego prezencja należy do wyjątkowo udanych i powinna zachęcić potencjalnych nabywców do odwiedzenia lokalnych przedstawicielstw koncernu. Jak na razie, w ofercie widnieje jedynie wersja kombi, co zostało podyktowane aktualnymi trendami na światowych rynkach. Zdecydowaną większość sprzedaży stanowią auta z rodzinnym nadwoziem i silnikiem wysokoprężnym o mocy około 130-140 KM. Właśnie im naprzeciw wyszedł Hyundai, odwlekając premierę sedana o kilka miesięcy.

d2djz3v

Klienci w segmencie D są niezwykle wymagający, dlatego zadbano nie tylko o zewnętrzną urodę pojazdu, ale także o funkcjonalność kabiny. W odpowiednio wyprofilowanych przednich fotelach łatwo przyjąć dogodną pozycję.

(fot. Piotr Mokwiński)

Podobnie ma się sprawa z tyłu, gdzie przestrzeni przed nogami i nad głową wystarczy nawet rosłym podróżującym. Za ich plecami wygospodarowano miejsce na 553 litry bagażu. Po złożeniu oparć, wartość ta zwiększy się do 1719 litrów, co plasuje koreańczyka w czołówce klasy.

Bogate wyposażenie nawet podstawowej odmiany Classic z benzynowym silnikiem 1.6 GDI, powinna sprostać oczekiwaniom większości użytkowników. Za 84 900 złotych otrzymujemy 7 poduszek powietrznych, elektroniczne systemy czuwające nad utrzymaniem właściwego toru jazdy, klimatyzację manualną, a także statyczne doświetlanie zakrętów. Dopłacając kolejne 10 tysięcy, możemy pokusić się o odmianę napędzaną 136-konnym motorem Diesla, gwarantującym dobrą elastyczność i zużycie paliwa na akceptowalnym poziomie.

(fot. Piotr Mokwiński)

I40 prowadzi się bardzo poprawnie bez specjalnych tendencji do podsterowności, czy nadsterowności. Świetnie radzi sobie z krajowymi nierównościami, pozwalając w ciszy pokonywać setki kilometrów. Klienci flotowi powinni uważnie przyjrzeć się ofercie Hyundaia, bo może okazać się ona znacznie atrakcyjniejsza od japońskiej lub niemieckiej.

d2djz3v

Ostatni z trzech przedstawionych modeli wpasował się w mało popularną w Polsce niszę. O Velosterze słyszymy już od dawna, ale niewielu miało go przyjemność zobaczyć z bliska. To nietypowy pojazd o niespotykanym na skalę światową układzie drzwi 2+1. Z natury jest hatchbackiem, ale mocno spokrewnionym z coupe.

Przekonujący kształt nadwozia przyciąga uwagę nisko poprowadzoną linią dachu, trapezoidalną końcówką układu wydechowego i wyłupiastymi przednimi reflektorami ze światłami do jazdy dziennej wykonanymi w technologii LED. Wewnątrz nie znajdziemy w nim dużo miejsca, zwłaszcza na kanapie. Tam zmieszczą się jedynie dorastające dzieci, choć na krótszych dystansach dorośli nie powinni przesadnie narzekać. Na pochwałę zasługuje natomiast bogactwo podstawowej odmiany wyposażeniowej. Już w standardzie otrzymujemy automatyczną klimatyzację, skórzane obicie kierownicy i lewarka zmiany biegów, a także szereg systemów elektronicznych czuwających nad naszym bezpieczeństwem w trakcie jazdy.

(fot. Piotr Mokwiński)

Brakuje nieco bardziej sportowych akcentów wewnątrz. Aluminiowe nakładki na pedały i podstopnicę to zdecydowanie za mało, aby tchnąć agresywnego ducha w ten niewielki samochód. Podobne wrażenie można odnieść po przejechaniu kilkunastu kilometrów. Hyundai napędzany benzynowym silnikiem o mocy 140 koni mechanicznych, wcale nie zapewnia szokujących osiągów. Aby sprostał nawet niezbyt wygórowanym oczekiwaniom właściciela, należy go utrzymywać na wysokich obrotach, co skutkuje również zwiększonym zużyciem paliwa.

d2djz3v

Wersja 1.6 GDI to taki mały przerost formy nad treścią, dlatego czekamy z niecierpliwością na zapowiadany od jakiegoś czasu turbodoładowany motor rozwijający ponad 200 KM. Może wówczas uda się zaistnieć na rynku usportowionych hatchbacków/coupe. Cena też nie zachęca, bo 83 500 złotych sprawi, że ten jedyny w swoim rodzaju Azjata, nie będzie rozchodził się niczym ciepłe bułeczki. Niemniej, pozostaje nam cieszyć się bardzo dobrymi właściwościami jezdnymi, satysfakcjonującym wyposażeniem i wyglądem, którego nie powstydziłyby się europejskie biura projektowe największych koncernów.

Piotr Mokwiński

tb/mw/mw

d2djz3v

Podziel się opinią

Share

d2djz3v

d2djz3v