Gryszczuk: przed nami wielkie wyzwanie
Rajd Dakaru to przede wszystkim jego uczestnicy, ich odwaga i chęć przeżycia niesamowitej przygody. O swoich doświadczeniach z zeszłorocznej wypraw przez Afrykę opowiada Albert Gryszczuk (kierowca).
W 2007 roku udało Ci się dojechać mety Dakaru na 95 miejscu. Co chcielibyście osiągnąć podczas tegorocznego startu w Dakarze?
Ubiegłoroczny wynik to był wielki sukces, szczególnie jak na pierwszy start w Dakarze. Taki wynik debiutantów to nie jest codzienność, szczególnie że startowaliśmy samochodem własnej konstrukcji. Cel na ten rok? Znowu zaczęliśmy nowy projekt z nowymi samochodami czyli z Land Roverem. Są to samochody nowoczesne, ale Discovery 3 nie jeździło dotychczas w żadnym rajdzie. Podjęliśmy się wielkiego wyzwania jakim jest przygotowanie tego auta do Dakaru i najważniejsze dla nas jest dojechać do mety po to, aby móc walczyć o jak najlepsze pozycje.
Czy ufasz przygotowanemu przez was samochodowi? Jaki to samochód?
Ja sobie ufam przede wszystkim sobie i swojemu zespołowi. Ale to, czy dojedziemy i czy te samochody się sprawdzą, to zależy też od tego co przygotował organizator . To jest 30 – jubileuszowy rajd, wobec tego na pewno będą jakieś „ekstrasy”. W przypadku Dakaru niczego nie można pewnym, a to czy dojedzie się do mety jest jak loteria.
Jak długo trwały prace nad przeróbkami samochodu, którym będziecie starowali w Dakarze? Czy samochód musi być w jakiś specjalny sposób przygotowany do jazdy na oponach konkretnej marki?
Oba samochody były budowane przez 4 miesiące. Jest w nich wiele nowatorskich rozwiązań, specjalnie zastosowanych do tego rajdu. W przypadku Land Rovera problem polegał na tym, że seryjny samochód przewidziany jest na 17 calowe felgi, a 16 calowa felga po prostu tam nie wchodzi. W czasie Dakaru będziemy używali opony 235/85 R 16 wobec tego potrzebna była przebudowa układu hamulcowego, odsunięcie koła od wahaczy. Było to podyktowane wymogiem, gdyż cały Dakar używa właśnie tego rozmiaru ogumienia.