Fisichella: to najtrudniejszy wyścig sezonu
W niedzielę w Malezji odbędzie się druga tregoroczna Grand Prix Formuły 1 – pisze Słowo Polskie Gazeta Wrocławska.
Podczas poprzedniego startu Robert Kubica jechał świetnie, ale na sukces nie pozwoliła mu awaria skrzyni biegów. - Mam nadzieję że udało nam się rozwiązać ten problem. Taka sytuacja, jak podczas GP Australii już się nie powtórzy - mówi szef BMW-Sauber Mario Theissen. Skoro "ma nadzieję" to pewny chyba nie jest.
Głos w sprawie kłopotów stajni Roberta Kubicy zabrał nawet Austriak Nikki Lauda. Legendarny kierowca Formuły 1 nie może się nadziwić, że inżynierowie wciąż pracują nad tym, by bolid był wreszcie bezawaryjny. - Czy to nie śmieszne, że tak renomowana firma jak BMW nie potrafi sobie poradzić ze skrzynią biegów i hydrauliką? Mam nadzieję, że to jakiś żart.
Będzie lało
Cóż, wypada tylko mieć nadzieję, że żarty się skończyły. Bo gdyby kierowcy BMW musieli by się w Malezji jeszcze zmagać z własną maszyną, to byłoby za dużo. Im wystarczy zapewne fakt, że będą zmuszeni radzić sobie z wysokimi temperaturami oraz wilgotnością, która przekroczy zapewne 80 stopni.
- To będzie najtrudniejszy wyścig tego sezonu. Nie mam co do tego wątpliwości - powiedział kierowca Renault, Giancarlo Fisichella. Nadzieją na to, żeby kierowcy wytrzymali w kombinezonie i gorącym bolidzie są opady deszczu. Według prognoz niedzielny wyścig zostanie rozegrany w potężnej ulewie. - Już wcześniej doświadczyłem na torze Sepang kilku niesamowitych ulew. Jazda w deszczu zawsze niesie ze sobą element ryzyka z powodu ograniczonej widoczności. Ja jednak niezmiennie lubię startować gdy pada - mówi Nick Heidfeld, kolega Kubicy ze stajni. Byle dojechać Jak spisze się Polak? - To będzie moja druga wizyta na GP Malezji, ale pierwszy raz wezmę udział w wyścigu. Nie mogę się doczekać. Tor jest bardzo ciekawy, ale bardzo się różni od tego w Melbourne - mówi nasz jedynak w Formule 1.
- Dobrze, że mogliśmy trenować na Sepang, bo dowiedzieliśmy się, jak bolid zachowuje się w cieple, jak temperatury wpływały na opony itd. Testy dały mi sporo. Mogłem się zaaklimatyzować. Mam nadzieję, że w Malezji będziemy równie dobrzy jak w Australii. Po tym, jak odpadłem z wyścigu w Melbourne, teraz najważniejsze dla mnie to przekroczyć metę i zdobyć punkty - mówi Kubica.
Oczekujemy od niego jednak sporo. W zeszłym tygodniu uzyskiwał podczas testów świetne wyniki. A jednego dnia nie miał sobie równych. Nie tylko jazda Formuła 1 to jednak nie tylko kręcenie kółek na torze. To także wielki biznes.
Robert Kubica i spółka mają już za sobą w Malezji pokazową jazdę na ulicach Malakki pod meczetem, wizytę w szkole, sesje zdjęciowe pod ruiną fortecy A'Famosa i Twin Towers w Kuala Lumpur, który do 2004 roku był najwyższym budynkiem świata (452 metry). Kubica to ma życie... Dziś odbędą się treningi, w sobotę o godz. 8 kwalifikacje, a w niedzielę o 9 wyścig. Relacje na żywo przeprowadzi Polsat i Polsat Sport.
Heidfeld atakuje Vettela
W BMW od dawna toczy się prywatna wojenka pomiędzy dwoma Niemcami: młodym kierowcą testowym Sebastianem Vettelem, a Nickiem Heidfeldem. Oto streszczenie kolejnego rozdziału. - Nigdy nie byłem w Malezji i nie mogę się doczekać, aż poznam kolejny nowy tor - powiedział ten pierwszy. Heidfeld:-Piątkowe testy Vettela, według mnie, są bez sensu. Kierowca testowy nie dowie się niczego innego niż ja. W niczym mi nie pomoże. Może tylko zaszkodzić, bo jego jazda odbywa się kosztem moim i Roberta.
Słowo Polskie Gazeta Wrocławska/Michał Karpiński