Oprócz aspektów estetycznych nie zapomniano też o doznaniach akustycznych. Nowe są bowiem nie tylko końcówki, ale i cały kompletny układ wydechowy. A to oznacza, że za każdym razem gdy mocniej wciskamy pedał gazu, silnik emituje wspaniały dźwięk. W tym przypadku jest on głębszy i bardziej przejmujący niż wydobywający się z seryjnego egzemplarza. Nie sposób zapomnieć, że pod maską pracuje nie byle jaki motor. Serce seryjnej C-klasy 350 to zamontowana w fabryce w Stuttgarcie porządna „V-szóstka”. Fabryczna moc tego trzy i półlitrowego silnika to 272 KM i 350 Nm. Lorinser wzmocnił tę jednostkę do poziomu 305 KM i 380 Nm. Na życzenie klienta możliwe jest usunięcie elektronicznego kagańca, a wtedy L35GS pomknie z prędkością maksymalną ponad 260 km/h. Przyśpieszenie do pierwszych stu kilometrów na godzinę zajmuje w tym wypadku niewiele ponad 6,3 sekundy.