Trwa ładowanie...
d4769hm

Clarkson zwolniony. To koniec Top Geara jakiego znamy

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Clarkson zwolniony. To koniec Top Geara jakiego znamy
(PA Wire/Press Association Images/EAST NEWS)
d4769hm

Nadszedł moment, na który fani brytyjskiego show o motoryzacji „Top Gear” czekali od dawna. Zarząd BBC wreszcie zakończył swoje wewnętrzne śledztwo dotyczące zachowania Jeremy’ego Clarksona. Prezenter, po zakończeniu kręcenia jednego z odcinków, uderzył asystenta producenta Oisina Tymona. BBC uznało, że takie zachowanie jest niedopuszczalne i podjęto decyzję. Jeremy Clarkson został zwolniony.

Tony Hall, dyrektor generalny BBC, w swoim oświadczeniu przekazał, że pewna linia została przekroczona i dalsza praca Jeremy’ego w stacji jest po prostu niemożliwa. Przyznał, że ta decyzja była dla niego niezwykle trudna i jest świadomy podziału, jaki wywoła. Wspomniał też o swoim przywiązaniu do programu i podkreślił ogromny wkład Clarksona w "Top Gear" w przeciągu ostatnich 25 lat.

Po raz pierwszy od wybuchu afery głos zabrał również uderzony przez Jeremy’ego Oisin Tymon, którego Clarkson próbował później wielokrotnie przeprosić:

d4769hm

- Szanuję wyniki przedstawione przez Lorda Halla. Dziękuję BBC za to, że przeprowadzili szybkie i dogłębne śledztwo dotyczące tego niezbyt dumnego momentu, będąc jednocześnie pod ciągłą obserwacją i naciskami mediów oraz licznymi spekulacjami. W moim ukochanym „Top Gearze” pracuję już od ponad dekady. Przez ten czas Jeremy’emu i mi udawało się tworzyć dobrą atmosferę pracy i niejednokrotnie budowaliśmy coś naprawdę przełomowego. Jeremy to wyjątkowy talent i jestem świadom tego, że jego praca nad „Top Gear” kończy się właśnie w taki sposób”.

Hall potwierdził, że Oisin Tymon nadal będzie pełnić ważną rolę w BBC i nie jest on w jakikolwiek sposób odpowiedzialny za to, co się stało. Wyraził też szczerą nadzieję na dalsze istnienie programu.

Głos zabrał również James May, który został przyłapany przez reporterów na ulicy. Na pytanie czy „Top Gear” będzie kontynuowany powiedział, że pewnie w jakiś sposób tak. Program bowiem istniał jeszcze przed tym jak za jego sterami usiadła trójka Clarkson, May i Hammond. Zapytany o to, czy zostanie w programie tajemniczo odpowiedział:

- Nie chcę póki co zbyt dużo o tym mówić. Cała nasza trójka działa z pewnych skomplikowanych powodów, które mam nadzieję, że ludzie zrozumieją. To wszystko wymaga teraz głębokiego przemyślenia.

d4769hm

Wypowiedź w takim tonie może oznaczać, że skoro z BBC zniknie Clarkson, w ślad za nim pójdą May i Hammond.

Powód problemów prezentera był błahy – nie udało mu się zamówić ciepłego posiłku po ciężkim dniu filmowania. Ekipa pojawiła się w hotelu na tyle późno, że kuchnia już nie pracowała. Zaoferowano jedynie talerz wędlin. Obiekt, w którym zatrzymał się „Top Gear” był na odludziu i nie wchodziło w grę po prostu opuszczenie go i zjedzenie gdzie indziej.

Brak możliwości zjedzenia czegokolwiek ciepłego rozgniewał Clarksona, który przez 20 minut krzyczał i obrzucał wszystkich dookoła wulgaryzmami. Był tak zdenerwowany, że uderzył w twarz asystenta producenta Oisina Tymona.

Następnego dnia Jeremy zadzwonił do szefa telewizji Danny’ego Cohena i powiadomił go o całym zajściu. Został automatycznie zawieszony i nie brał udziału w późniejszych zdjęciach. Taki obrót spraw miał także wpływ na kolejne odcinki 22. serii programu, która nie została zakończona. Co prawda Richardowi Hammondowi i Jamesowi Mayowi zaproponowano wystąpienie w studiu bez Jeremy’ego Clarksona, ale ci odmówili.

d4769hm

Solidarność trójki prezenterów stawia niestety pod znakiem zapytania całą przyszłość „Top Gear”. Kolejne kontrakty z Richardem i Jamesem nie zostały jeszcze podpisane, a według opinii niektórych osób, nawet jeśli ci dwa prowadzący pozostaliby, to i tak program nie byłby już tak chętnie oglądany jak wcześniej. Bardzo istotnym elementem „Top Gear” są bowiem nie tylko drogie auta i efektowne montaże, ale widoczna już na pierwszy rzut oka chemia zachodząca między trzema prezenterami.

BBC podobno szuka już zastępstwa dla Jeremy’ego, Jamesa i Richarda. Póki co, wymieniane jest tylko jedno nazwisko – Chris Evans. To 48-letni prowadzący znany z brytyjskich radia i telewizji. Chris niejednokrotnie pojawiał się już w Top Gear. Występował tam nie tylko w części „Gwiazda w samochodzie za rozsądną cenę”, ale również podczas kręcenia materiału o jego Ferrari 250GT California Spider kupionym w 2008 roku za 5,6 mln funtów. Evans to także dobry znajomy całej trójki prezenterów oraz kolekcjoner ekskluzywnych aut.

Na taki, a nie inny wyrok w sprawie Clarksona miał wpływ nie tylko ostatni incydent, w którym uderzył współpracownika. Jakiś czas temu szerokim echem odbiła się wiadomość brytyjskiego tabloidu Mirror, który doniósł, że w jednym z ujęć (niewykorzystanych w programie), podczas mruczenia wyliczanki, dało się słyszeć rasistowski zwrot. Clarkson nagrał wówczas stosowne oświadczenie, w którym zarzekał się o swojej niewinności. Twierdził, że zrobił wszystko, aby dwuznaczny klip nie trafił do ostatecznej wersji programu. Tak też się stało. Mimo to, prezenter dostał poważne ostrzeżenie. Szefostwo zagroziło, że jeśli jeszcze raz kogoś obrazi, zostanie zwolniony. Clarkson skwitował to w następujący sposób:

- Nawet anioł Gabriel miałby problem ze sprostaniem takim oczekiwaniom. To jest nieuniknione, że pewnego dnia, ktoś, gdzieś powie, że go obraziłem. A wtedy to będzie koniec.

d4769hm

O ciętym humorze Clarksona było także głośno po emisji odcinka specjalnego z Birmy. W jednym z ujęć Jeremy użył zwrotu, który w slangu jest uznawany jako obraźliwe określenie Azjatów. To nie spodobało się rządowej organizacji Ofcom, zajmującej się m.in. dbaniem o standardy jakości w mediach. BBC za niewyparzony język Clarksona musiało zapłacić karę. Nie ujawniono jej wysokości.

Lista osób oraz nacji, które obraził najwyższy z prezenterów Top Gear, jest bardzo długa. Co ciekawe, według niektórych, jest na niej również Polska. Wszystko za sprawą prześmiewczej reklamy Volkswagena Scirocco TDI wymyślonej przez trójkę Brytyjczyków. Jej hasłem było „From Berlin to Warsaw in one tank”. Problem polegał na tym, że słowo tank oznacza nie tylko zbiornik paliwa, ale również czołg. Hasło zatem luźno nawiązywało do agresji Niemiec na Polskę.

W The Telegraph pojawiły się plotki, że Clarkson negocjuje już z amerykańskim Netflix, który wypuścił serialowy hit House of Cards. Możliwe jest też przejście do konkurencyjnej, komercyjnej stacji ITV. W swoim podsumowaniu, dziennik wspomniał też o 50 mln funtów, które BBC zarabia rocznie dzięki „Top Gearowi”.

mp/moto.wp.pl

d4769hm

Podziel się opinią

Share

d4769hm

d4769hm