Chcesz kupić lub sprzedać używany samochód? Musisz znać podstawowe zasady

Kupowanie używanego samochodu w wielu przypadkach przypomina loterię. Osoby sprzedające celowo tuszują wszelkie niedoskonałości auta po to, by osiągnąć najwyższą cenę, czasem dopuszczając się nawet jawnego oszustwa. Jeśli sam sprzedajesz samochód to musisz pamiętać, że granica pomiędzy ładną prezencją auta, a kamuflowaniem jego wad jest bardzo cienka.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Jeśli chodzi o ukrycie wad samochodu, sprzedawcy bywają bardzo pomysłowi
Jeśli chodzi o ukrycie wad samochodu, sprzedawcy bywają bardzo pomysłowi (Fotolia)

Poniżej przedstawiamy sposoby na to, jak sprawić, by twój samochód prezentował się elegancko nie tylko przy potencjalnym nabywcy, ale i również na co dzień. Podpowiadamy również na co zwrócić uwagę podczas kupna używanego samochodu tak, by nie dać się oszukać.

Nie musisz patrzeć na licznik
Z reguły przymykamy oko na wady, zwłaszcza, gdy mamy przed sobą lśniącą i czystą otoczkę w postaci wyszorowanego do połysku auta i licznika o minimalnym przebiegu. Niektórych dowodów na częstą eksploatację samochodu po prostu nie sposób jest jednak zakamuflować. Wytarta gałka skrzyni biegów lub okładzina pedałów mogą świadczyć o wielu przejechanych kilometrach, podobnie jak wyślizgana kierownica lub wgniecione siedzenie kierowcy. Jeśli te części nie są oryginalne lub zdają się nie pasować kolorystycznie do reszty elementów auta, to prawdopodobnie właściciel wymieniając je chciał ukryć dużą eksploatację.

Dlatego koniecznie musisz udać się na jazdę próbną. Oczywiście w kilka lub kilkanaście minut, które poświęcamy na zsprawdzenie sprzętu, nie mamy czasu, by dobrze poznać się z autem. Próbna jazda nie zastąpi profesjonalnej diagnostyki, ale warto poświęcić kwadrans lub dwa na oswojenie się z samochodem podczas pierwszej przejażdżki. Wtedy powinieneś wycisnąć z niego jak najwięcej, oczywiście w granicach rozsądku. Sprawdź zawieszenie na wyboistej drodze, posłuchaj ryku silnika przy rozwijaniu dużej prędkości i sprawdź jak radzi sobie skrzynia biegów podczas zwyczajnej jazdy po mieście.

Czasami przyda ci się pomoc
Jeśli taki test nie wystarczy, zawsze możesz zaprowadzić samochód na krótki przegląd. Jego koszt może wahać się od kilkudziesięciu do nawet kilkuset złotych. To całkiem sporo, ale dzięki temu będziesz miał pewność, że wykryjesz ukryte wady samochodu. Miejsce najlepiej wybierz sam i niech nie będzie to najbliższy warsztat w okolicy. Istnieje bowiem szansa, że właściciel pojazdu zaprowadzi cię do zaprzyjaźnionego miejsca, a trudno o rzetelność opinii znajomego mechanika. Jeżeli natomiast sprzedająca osoba odmówi wysłania wozu na przegląd, będzie to znak, że coś jest nie tak.

Gdy samochód jest użytkowany przez długie lata, nietrudno o kolizję, które odbijają się na stanie lakieru. Choć wprawne oko dostrzeże delikatne odbarwienia lub ślady na masce, to tym mniej wprawionym osobom z pomocą przychodzą zmyślne gadżety. Prosty miernik grubości lakieru pomoże ci w spornych sytuacjach, gdy chcesz się upewnić, czy samochód, który masz na oku, nie jest powypadkowy.

Gdy staniesz po drugiej stronie barykady
Kupno samochodu to jedno, ale w przypadku sprzedaży bywa jeszcze trudniej. Wbrew pozorom da się jednak zrobić coś, by uatrakcyjnić wizerunek samochodu bez dopuszczania się oszustwa. Wystawiając swój samochód na sprzedaż w internecie zadbaj o odpowiednie zdjęcia. Staraj się przy tym wzorować na profesjonalnych fotkach samochodów z broszur. Do zrobienia dobrych zdjęć nie potrzebujesz profesjonalnego aparatu, a w ten sposób przyciągniesz większą liczbę klientów. Zdjęcia zewnętrzne rób w pełnym dziennym świetle, wnętrze natomiast fotografuj w nieco zacienionym miejscu. Oczywiście musisz pamiętać o tym, by wcześniej doprowadzić całe auto do połysku.

Zarówno kupowanie jak i sprzedawanie używanego samochodu jest trudne i może nastręczyć wielu nieprzyjemności. Na szczęście przy zachowaniu zdrowego rozsądku wszystkich większych problemów da się uniknąć.

Polub WP Moto
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.