Bez punktów za fotoradar

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Bez punktów za fotoradar
(PAP/Wojciech Pacewicz)

Zmiany w przepisach o fotoradarach sprawiły, że do kierowców przekraczających prędkość przychodzą zawiadomienia bez zdjęć. Z jednej strony kierowca musi wskazać sprawcę "w ciemno", ale z drugiej może uniknąć punktów karnych.

(fot. PAP/Mirosław Trembecki)
Podziel się

Od czasu pojawienia się fotoradarów na naszych drogach urządzenia te zyskały u kierowców przezwisko "najdroższych fotografów". Rzeczywiście, wraz z czarno-białymi zdjęciami przesyłanymi do właścicieli uwiecznionych aut trafiało zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia i kalkulacja należnego za nie mandatu. To jednak już koniec takich zdjęć. Od lipca 2010 r. zarządzaniem fotoradarami przy drogach krajowych zajmuje się Inspekcja Transportu Drogowego, a wysyłane przez tę instytucję zawiadomienia nie zawierają fotografii. Ta sytuacja nie jest kłopotliwa dla tych właścicieli aut, którzy są ich jedynymi użytkownikami. Problem pojawia się jednak, gdy jest inaczej.

Przepisy, które spowodowały przejęcie fotoradarów przez ITD, zmieniły też maksymalny czas, w którym zawiadomienie o przekroczeniu prędkości może być wysłane do właściciela auta. Wcześniej było to 90 dni, po zmianach ten czas został wydłużony do 180 dni. Decyzja ta dziwi tym bardziej, że teraz zawiadomienia generowane są przez centralny system komputerowy. Wygląda więc na to, że nowoczesne rozwiązanie techniczne wydłużyło czas reakcji służb mundurowych. Co dzieje się jeśli właściciel samochodu po upływie niemalże sześciu miesięcy od zdarzenia otrzyma pismo (bez zdjęcia) od ITD? Może wziąć winę na siebie lub wskazać kierowcę, który przed kilkoma miesiącami dopuścił się wykroczenia. Co jednak w przypadku gdy jest przekonany, że nie prowadził wówczas swojego samochodu i nie pamięta kto był kierowcą? Sprawa trafia do sądu i dopiero tam można zapoznać się z fotografią wykonaną przez fotoradar.

(fot. PAP)
Podziel się

Można zadać pytanie: czy przysyłanie mandatu bez zdjęcia jest zgodne z prawem? Okazuje się, że tak. Wszystko przez nieścisłe przepisy. Obowiązujące w tej mierze rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów z dnia 22 lutego 2002 r. w sprawie nakładania grzywien w drodze mandatu karnego (Dz.U. Nr 20 poz. 201 ze zmianami) przewiduje w § 7 ust. 6, iż „W przypadku stwierdzenia wykroczenia za pomocą urządzenia pomiarowego lub kontrolnego, rejestrującego obraz, funkcjonariusz, nakładając na sprawcę wykroczenia mandat karny zaoczny, może wysłać mu przesyłką poleconą odcinki "A", "B" i "C" formularza, wraz z zarejestrowanym obrazem, po usunięciu z niego wizerunków innych osób niż sprawca zarejestrowanego wykroczenia".

Inspekcja Transportu Drogowego skorzystała z tego, że przepis nie nakazuje wysyłania zdjęć, a jedynie daje taką możliwość. Praktyka ITD ma taki skutek, że w niektórych przypadkach właściciel samochodu musi wziąć winę na siebie, wskazać osobę, co do której nie jest pewien, że jest sprawcą, bądź wikłać się w proces sądowy. Jest jeszcze jedna opcja.

**Czas na zmianę auta? Dokonaj dobrego wyboru!**

Na zawiadomieniu nadesłanym przez ITD jest również pole pozwalające na niewskazanie kierowcy. Wybranie tej opcji ma oznaczać, że właściciel pojazdu nie pamięta zdarzenia. W takim wypadku posiadacz samochodu unika procesu i punktów karnych. Musi jednak zapłacić karę za niewskazanie sprawcy. - Zwykle jest to mandat, ale o wartości wyższej niż ten, który wystawiany jest w przypadku gdy kierowca zostaje ujawniony - mówi Aleksandra Kobylska z biura prasowego ITD. Opcja ta pozwala więc na unikanie punktów karnych za jazdę ze zbyt dużą prędkością o ile przekroczenie prędkości nie było bardzo rażące. Wówczas ITD wniosek o ukaranie kierowcy może wysłać do sądu. To nie koniec kontrowersji związanej z fotoradarami.

(fot. PAP/Grzegorz Michałowski)
Podziel się

Obecnie każdy fotoradar, także ten, który nie jest urządzeniem stacjonarnym, musi być poprzedzony znakiem D-51. Co więcej, urządzenie musi być ustawione w odpowiedniej odległości od znaku. Zgodnie z rozporządzeniem ministra infrastruktury na drogach o dopuszczalnej prędkości do 60 km/h fotoradaru należy się spodziewać w odległości od 100 do 200 metrów od znaku. Dotyczy to także fotoradarów używanych przez straż miejską. Co jednak w przypadku gdy jesteśmy przekonani, że przenośny fotoradar straży miejskiej, który mógł zrobić nam zdjęcie, jest ustawiony nieprawidłowo? Czy powinniśmy w takim przypadku wezwać policję?

Niestety, okazuje się, że to nic nie da, o czym w odpowiedzi na nasze pytanie pisze Piotr Sobota, Naczelnik Wydziału do Spraw Postępowań Organów Ścigania Zespołu Prawa Karnego Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. „Po przyjęciu mandatu (pokwitowaniu odbioru przez ukaranego) staje się on prawomocny i grzywna nałożona tym mandatem powinna zostać uiszczona. Możliwości uchylenia prawomocnego mandatu karnego są ograniczone do przypadku, gdy został on nałożony za czyn niebędący czynem zabronionym jako wykroczenie (art. 101 § 1 Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia). W odniesieniu do przedstawionej sytuacji w praktyce oznacza to, że stwierdzenie np. przez Policję, że automatyczne urządzenie kontrolujące i rejestrujące prędkość nie zostało poprzedzone znakiem D-51, nie daje podstaw do uchylenia prawomocnego mandatu karnego”.

(fot. Ministerstwo Infrastruktury)
Podziel się

Przyszłość może jednak przynieść rozwiązanie problemu fotoradarów, które będzie bardziej przychylne kierowcy. Rzecznik Praw Obywatelskich złożył do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o zmianę przepisów. Zgodnie z nim wraz z każdym zawiadomieniem o uwiecznieniu wykroczenia właściciel samochodów będzie musiał otrzymać zdjęcie z fotoradaru. Będzie więc tak, jak dawniej.

Paradoksalnie, jeśli zmiany przywracające dawny stan rzeczy wejdą w życie, okaże się to złą wiadomością dla piratów drogowych. Kierowcy nagminnie przekraczający dozwoloną prędkość przed radarami stracą w ten sposób mechanizm, który obecnie pozwala im na uniknięcie punktów karnych.

tb/

**Czas na zmianę auta? Dokonaj dobrego wyboru!**

Polub WP Moto
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.