Qaqwqwrqw

Bank Światowy chce większej kontroli polskich kierowców

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Bank Światowy chce większej kontroli polskich kierowców
(PAP/Darek Delmanowicz)
Qaqwqwrqw

Podwyższenie kwoty mandatów i większa liczba policjantów na drogach - taką receptę na bezpieczeństwo ma dla Polski Bank Światowy. Czy oznacza to, że za przekroczenie prędkości będziemy płacić jak mieszkańcy Niemiec czy Francji?

Jeszcze w 2001 roku poziom bezpieczeństwa w ruchu drogowym w Polsce był na takim samym poziomie jak w Belgii i wyższy niż w Grecji, Luksemburgu, czy Portugalii. W ciągu dziesięciu lat sytuacja zmieniła się jednak dramatycznie. O ile w tym okresie liczba śmiertelnych ofiar wypadków zmniejszyła się dla państw Unii Europejskiej średnio o 45 proc., to w Polsce udało się ją obniżyć tylko o 24 proc. Sprawiło to, że Polska należy obecnie do grupy państw wspólnoty, w których podróżowanie samochodem wiąże się z najwyższym ryzykiem. Na naszych drogach łatwo o wypadek, a to nie tylko tragedia ich uczestników, ale także strata dla budżetu państwa. Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego szacuje, że wydatki na leczenie rannych, czy utraty dochodów osób poszkodowanych lub zabitych to 20 mld zł rocznie. Jeśli do tej kwoty doliczymy koszty interwencji służb i usuwania kolizji, kwota wzrasta o kolejne 8 mld zł.

Jedynym sposobem na zmniejszenie tych kosztów jest poprawa bezpieczeństwa na naszych drogach. Raport, który podsumowuje obecną sytuację i proponuje konkretne rozwiązania opracował Bank Światowy. Czytamy w nim, że 48 proc. ofiar śmiertelnych to osoby podróżujące samochodem, a aż 34 proc. to piesi. Największe żniwo zbierają wypadki czołowe, w których ginie co piąta osoba spośród wszystkich zabitych na drogach. Zderzenia boczne, będące najczęściej następstwem nieudzielenia pierwszeństwa przejazdu, są odpowiedzialne za 17 proc. ofiar, a dachowania lub uderzenia w tył pojazdu za niespełna 10 proc. śmiertelnych ofiar.

Qaqwqwrqw
(fot. Policja.pl)
Podziel się

Zdaniem Banku Światowego największym problemem są w tej chwili kierowcy, którzy nagminnie przekraczają dozwoloną prędkość i popełniają inne wykroczenia, stan techniczny samochodów oraz drogi. Jeśli chodzi o te ostatnie, liczby przerażają. Aż 25 proc. wypadków, w których samochód uderza w przydrożne drzewo, kończy się śmiercią przynajmniej jednego z jego pasażerów. Co może szokować, nawet tzw. infrastruktura bezpieczeństwa może stanowić poważne zagrożenie dla zmotoryzowanych. Aż w 9 proc. wypadków, w których samochód uderza w barierę ochronną, są ofiary śmiertelne. 34 proc. polskich dróg klasyfikuje się jako najbardziej niebezpieczne, a kolejne 34 proc. jako bardzo niebezpieczne. Tylko 14 proc. polskich dróg spełnia kryteria wymagane do tego, by nazwać je bezpiecznymi.
Zły jest również stan samochodów używanych przez Polaków. Ponad 45 proc. z nich liczy sobie ponad 15 lat. Tymczasem w Zachodniej Europie średnia wieku samochodów to 7-8 lat.

Wypadki powodowane są również przez nadmierne prędkości, rozwijane przez polskich kierowców. Bank Światowy jest zdania, że limit prędkości obowiązujący w miastach - najczęściej 50 km/h - jest u nas zbyt wysoki. Dla porównania, w holenderskich miastach na ponad 50 proc. ulic obowiązuje ograniczenie do 30 km/h.

Najnowsze ogłoszenia motoryzacyjne! Kliknij i sprawdź oferty!

Qaqwqwrqw
(fot. PAP/Bartłomiej Zborowski)
Podziel się

Batem na kierowców ma być, zdaniem Banku Światowego, wzmożenie kontroli polskich kierowców. Dziś prędkość zmotoryzowanych sprawdza 240 stałych fotoradarów oraz 29 mobilnych, zamontowanych w samochodach należących do ITD. Na dodatek policja drogowa dysponuje 1,9 tys. mierników prędkości oraz 390 samochodami z wideorejestratorami. Do 2015 roku liczba urządzeń zwiększy się. ITD zamierza bowiem wyposażyć się w dodatkowe 300 fotoradarów. Zdaniem Banku Światowego to nie wystarcza. Sposobem na poprawienie bezpieczeństwa ma być zwiększenie liczby funkcjonariuszy drogówki; powinni oni stanowić 10 proc. spośród wszystkich policjantów. Wyższe powinny być także kary. Raport wskazuje na to, że wysokość mandatów w Polsce należy do najniższych w Europie, a wizja utraty pieniędzy jest najlepszym środkiem dyscyplinującym kierowców. Możliwe więc, że podzielimy los Estończyków,
którzy, choć zarabiają niewiele więcej od Polaków, muszą liczyć się z bardzo wysokimi mandatami - nawet do 770 euro za przekroczenie prędkości

Innym, proponowanym przez Bank Światowy przepisem na bezpieczeństwo ma być edukacja. - Chcemy, by polscy kierowcy mieli świadomość, że można uniknąć wypadków - mówi Radosław Czapski, jeden z autorów raportu BŚ. - Do tego jednak potrzebna jest edukacja pokazująca, że jeżdżenie zgodnie z przepisami faktycznie poprawia bezpieczeństwo.
Bank Światowy proponuje także, by w Polsce promowano zakup samochodów, które pomyślnie przeszły testy zderzeniowe przeprowadzane przez Euro NCAP. Choć oczywiście nie sposób pominąć dorobku tej instytucji w dziedzinie promowania bezpieczeństwa, warto również zwrócić uwagę na amerykańskie testy przeprowadzanie przez IIHS według innego scenariusza.

Qaqwqwrqw

Pozostaje jeszcze pytanie: dlaczego Bank Światowy interesuje się poziomem bezpieczeństwa w Polsce? Ponieważ to właśnie on w ostatnich latach dawał nam pożyczki, na łączną kwotę 350 mln dolarów, które przeznaczano m.in. na zakup fotoradarów, zakup odpowiednio wyposażonych wozów dla straży pożarnej, zakup samochodów dla Inspekcji Transportu Drogowego, zakup alkomatów, a także kampanie społeczne, promujące bezpieczne zachowania na drodze.

Źródło: Bank Światowy, PAP

tb, moto.wp.pl

Najnowsze ogłoszenia motoryzacyjne! Kliknij i sprawdź oferty!

Qaqwqwrqw
Polub WP Moto
Qaqwqwrqw
Qaqwqwrqw
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.

Qaqwqwrqw