Trwa ładowanie...
d1j6h9a

Autem nie wjedziesz do miasta - Kraków szykuje rewolucję

Włodarze Krakowa idą w ślady zarządców kilku europejskich miast i planują znacznie ograniczyć ruch samochodów nie tylko w centrum, ale i w całym mieście. Kiedy zmiany mogą wejść w życie i czy rzeczywiście przyczynią się do poprawienia jakości powietrza w mieście?
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Autem nie wjedziesz do miasta - Kraków szykuje rewolucję
(Shutterstock.com)
d1j6h9a

Z obliczeń Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu (w skrócie ZIKIT) wynika, że 36 procent udziału w ruchu mają samochody, a komunikacja miejska 33 procent. Plany są takie, żeby tę pierwszą wartość obniżyć do 25 procent poprzez zagęszczenie ruchu autobusów i tramwajów. Oprócz tego planowane jest też zlikwidowanie dotychczasowych stref ruchu i utworzenie nowych - złotej, srebrnej i zielonej.

Ograniczenie wjazdu do centrum miasta ma polegać na stworzeniu stref ruchu przeznaczonych wyłącznie dla mieszkańców danego osiedla. Oznacza to, że kierowcy nie będą mogli skracać sobie drogi, a w przypadku utrudnień nie będzie można objechać zatłoczonego miejsca.

Wspomniany wcześniej przykład europejskich miast takich jak Paryż nie jest do końca trafny, ponieważ po półrocznym okresie działania podobnych ograniczeń przeprowadzono badania i okazało się, ze zamknięcie centrum miasta spowodowało powstanie wielu utrudnień drogowych w miejscach, które do tej pory były przejezdne. Pomiary hałasu i zanieczyszczeń powietrza w punktach, gdzie powstały nowe korki są bardziej niż alarmujące, ponieważ hałas wzrósł nocą nawet o 125 procent.

d1j6h9a

Krucjata władz Paryża przeciwko samochodom sprawiła, że problem korków i utrudnień przeniósł się ze ścisłego centrum miasta na jego obrzeża, ponieważ ludzie przyzwyczajeni do jeżdżenia samochodami zupełnie nie są zainteresowani przesiadaniem się na jednoślady ani komunikację miejską, nawet jeśli teoretycznie jest ona o wiele tańsza i w ten sposób sprawniej można przemieszczać się po mieście.

Strefy ograniczonego ruchu w Krakowie mają powstać w październiku tego roku i mamy nadzieję, że do tego czasu przeprowadzone zostaną badania natężenia ruchu, zanieczyszczeń powietrza i co ważniejsze natężenia hałasu zarówno w dzień jak i w nocy. Badania te powinny objąć obszar nie tylko centrum miasta, ale i np. obwodnice, ponieważ na przykładzie Paryża, który jest często przywoływany przez władze, jasno widać, że ograniczenia w ruchu niczego nie zmieniają.

Tym bardziej, ze według WHO i innych organizacji badających skład zanieczyszczeń powietrza w miastach, a także według raportu NIK (Najwyższa Izba Kontroli) z grudnia 2014 roku główną przyczyną zanieczyszczeń powietrza (aż 91 procent) jest indywidualne ogrzewanie budynków przestarzałymi piecami i nieekologicznym paliwem. W raporcie NIK na trzecim miejscu wśród trucicieli są zakłady przemysłowe i elektrownie odpowiadające za 2 procent zanieczyszczeń, a samochody osobowe, ciężarowe i autobusy za około 6 procent zanieczyszczeń powietrza w skali kraju.

Eksperci z Politechniki Warszawskiej również mają swoje wyliczenia, według których generalnym źródłem zanieczyszczenia powietrza w Polsce są instalacje grzewcze w domach jednorodzinnych i starych kamienicach. W sumie odpowiadają za blisko 90 procent sytuacji, kiedy przekraczane są normy zanieczyszczeń pyłami PM10 i PM2,5. Co ważniejsze, sektor ten odpowiada za niemal całą obecność w powietrzu zanieczyszczeń wielopierścieniowych i trucie powietrza węglowodorami aromatycznymi, które według lekarzy mają właściwości rakotwórcze.

d1j6h9a

Z badań Politechniki Warszawskiej wynika, że ruch samochodów odpowiada za od 5 do 10 proc. zanieczyszczania powietrza pyłami PM10 i PM2,3 i za całość przekroczenia norm dotyczących tlenków azotu, które podrażniających płuca, ale nie są tak groźne jak zanieczyszczenia wydobywające się z kominów.

Dlatego zanim włodarze Krakowa czy innych miast postanowią szukać winnych, radzimy zapoznać się z wynikami niezależnych badań, a także analizami skutków pewnych rozwiązań, na które się powołują. Kierowcy w naszym kraju są traktowani z jednej strony jako dojne krowy, ponieważ podatki i akcyzy, które płaca mają spore znaczenie w budżecie kraju, a z drugiej strony, trwa batalia o oddanie miast pieszym i ograniczenie możliwości użytkowania auta.

W tym całym zamieszaniu warto pamiętać o szukaniu złotego środka, ponieważ ekipy remontowe czy też dostawcy zaopatrzenia do sklepów nie zawsze mają możliwość poruszania się nowymi samochodami. Dodatkowo niejednokrotnie udowodniono, że długotrwała eksploatacja jednego pojazdu jest w szerszej perspektywie o wiele bardziej ekologiczna, niż wymiana auta na nowe co kilka lat.

Źródła: rp.pl, stadobaranów.pl,

d1j6h9a

Podziel się opinią

Share

d1j6h9a

d1j6h9a