a
a
a
Jeszcze nie opadły emocje po lipcowej wizycie Roberta Kubicy na Torze Poznań, a "nasz człowiek w Formule 1" znów przyjechał do kraju. Tym razem jednak o jego wizycie wiedziała zaledwie garstka dziennikarzy i organizatorzy spotkania. Fani z pewnością wiele by dali, aby móc znaleźć się w sobotę na lotnisku w Ułężu, gdzie odbyła się prezentacja nowego modelu opon. Głównym kierowcą testowym był właśnie Robert Kubica. Niestety, impreza była zamknięta dla publiczności i nikt oprócz zaproszonych o niej nie wiedział.
![]() |
| (fot. Marek Wieliński) |
W sobotnie popołudnie w Ułężu pojawił się Robert Kubica, ale nie było jego bolidu. Zastąpiło go Renault Clio Gordini RS z silnikiem o mocy 203 KM i maksymalnym momentem obrotowym w wysokości 215 Nm. Prędkość maksymalna 225 km/h i przyspieszenie do setki trwające 6,9 sekundy wydają się być śmieszne w porównaniu z bolidem F1. Jednak to co potrafi zrobić tym samochodem Robert Kubica wywarło ogromne wrażenie.
Kontrolowane poślizgi w pokonywanych z zawrotną prędkością ciasnych zakrętach, a przede wszystkim perfekcyjna kontrola nad autem, którym nigdy wcześniej nie jeździł zapierały dech w piersiach. Zwłaszcza pięciu szczęśliwcom, którzy mogli usiąść na fotelu pasażera. Jak nietrudno się domyślić, wszyscy byli pod ogromnym wrażeniem tego co działo się podczas kilkuminutowej przejażdżki.
![]() |
| (fot. Marek Wieliński) |
Przekonywał, że nie warto oszczędzać na oponach. Wystarczy policzyć koszta naprawy blacharskiej, która może nas czekać w przypadku gdy postanowimy jeździć na starym ogumieniu z płytkim bieżnikiem.
- "Opona do zwykłego samochodu musi być uniwersalna, sprawdzać się w każdych warunkach. Musi dobrze sprawować się ze zbyt niskim ciśnieniem, bo wielu kierowców nie dba o ten parametr. Owoce pracy inżynierów nad oponami na których jeździmy obecnie w F1 za kilka lat poznają wszyscy kierowcy" - dodał Kubica.