wp

Najgroźniejszy wypadek z możliwych. Potrącenie dziecka na pasach

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Najgroźniejszy wypadek z możliwych. Potrącenie dziecka na pasach

Na warszawskim Gocławiu doszło do wypadku, w którym ucierpiało 7-letnie dziecko. W stanie krytycznym trafiło do szpitala, lekarze walczą o życie malucha. Co to był za wypadek? Na miejscu policjanci powiedzieli dziennikarzowi Wirtualnej Polski, że "to był polski klasyk". Jak i dlaczego dochodzi do tego typu tragicznych zdarzeń?

Ulica Umińskiego ma cztery pasy ruchu, po dwa w jedną stronę. Co kilkaset metrów znajdują się przejścia dla pieszych, przedzielone wysepką. Wokół szkoły i przedszkola, przez zebry właściwie cały czas przechodzą dzieci - same bądź z rodzicami lub opiekunami. Mimo że przejścia są dobrze oznaczone i jest ich dużo, a dozwolona prędkość to oczywiście miejskie 50 km/h kierowcy nagminnie łamią przepisy. Jeżdżą znacznie szybciej.

wp

Wypadek z 16 marca, w którym ucierpiało dziecko, został spowodowany przez kierowcę czarnego BMW. Inny kierowca zatrzymał się przed pasami, tak jak to nakazują przepisy. Natomiast sprawca postanowił go wyprzedzić. W tym czasie na zebrę wszedł 7-letni chłopiec z mamą. Skończyło się tragicznie.

(fot. Zdjęcie zamieszczone na profilu radnego Pawła Trojaka)
Podziel się

"Polski klasyk", mówią policjanci i podają dziesiątki przykładów podobnych zdarzeń. Kierowca na prawym pasie postanawia ustąpić pierwszeństwa i nierzadko zachęca do wejścia na zebrę. Tymczasem, pędzący lewym pasem inny zmotoryzowany, który spieszy się, jest rozkojarzony, nie zauważa, co się dzieje lub - to najczęstsze - jest po prostu drogowym piratem, uderza człowieka z pełnym impetem. Przeżyć taki wypadek to cud. Wyjść z niego bez szwanku, właściwie niemożliwe.

Dlaczego dochodzi do tego typu zdarzeń? O opinię poprosiliśmy mł. insp. Marka Konkolewskiego z Komendy Głównej Policji. - Prawo jest jasne i nie pozostawia żadnych wątpliwości. Przejście dla pieszych to miejsce, do którego dojeżdżając należy zachować szczególną ostrożność. Zatrzymać się i przepuścić pieszych - mówi policjant.

wp

- Niestety, wielu kierowców nie rozumie lub lekceważy zwrot "szczególna ostrożność". Uważa je za wyświechtany slogan, używany najczęściej przez mundurowych, takich jak ja. A to zestaw konkretnych zachowań. Kierowca dojeżdżający do przejścia dla pieszych powinien rozejrzeć się, trzymać kierownicę obiema rękami, skupić się tylko i wyłącznie na jeździe i obserwacji sytuacji wokół, przestać palić papierosa, gawędzić ze współpasażerem, słuchać muzyki, czy rozmawiać przez zestaw głośnomówiący. Powinno istnieć dla niego tylko i wyłącznie "tu i teraz" - mówi Marek Konkolewski. - Kierowanie samochodem to nie jest rzecz błaha, ale ciężka praca fizyczna i przede wszystkim psychiczna. Mam wrażenie, że wielu kierowców tego nie rozumie - dodaje.

Podobnych wypadków, które należą do najgroźniejszych z możliwych (auto z pełnym impetem uderza w człowieka, a kierowca najczęściej nawet nie rozpoczyna hamowania) można uniknąć. Odpowiedzialność leży zarówno po stronie kierowcy jadącego lewym pasem - jej właśnie nie wziął na siebie kierowca BMW, sprawca gocławskiego wypadku - jak i innych uczestników ruchu.

Policjanci ostrzegają wszystkich "miłych" kierowców, którzy jadąc prawym pasem postanawiają ustąpić pierwszeństwa. Najpierw powinni się upewnić, czy lewym pasem nie pędzi pirat lub po prostu szybciej jadący samochód. Chodzi o to, żeby nie wyświadczyć pieszemu niedźwiedziej przysługi (o czym mowa, doskonale widać na filmie). Czasami lepiej nie ustąpić pierwszeństwa, niż zrobić to i wywołać w pieszym przekonanie, że może bezpiecznie przechodzić.

wp

- Apel o ostrożność kieruję również do samych pieszych. Oczywiście, że zebra powinna być dla nich enklawą bezpieczeństwa. Ale bywa, że nie jest, właśnie ze względu na fatalne nawyki niektórych kierowców. Wchodząc na przejście sami muszą się więc upewnić, czy kolejnymi pasami nie jadą auta. Obowiązek zachowania szczególnej ostrożności ciąży również na nich. Pieszy musi przestać rozmawiać z towarzyszem, zdjąć słuchawki z uszu, przestać wpatrywać się w smartfon. Wielu pieszych o tym nie pamięta - konstatuje Marek Konkolewski.

7-letni chłopiec, ofiara potrącenia, jest pod opieką lekarzy w szpitalu przy ul. Niekłańskiej. 17 marca w godzinach porannych na przejściu dla pieszych niedaleko Szkoły Podstawowej nr 312 odbył się protest rodziców i mieszkańców Gocławia, którzy postanowili tłumnie przechodzić przez feralną zebrę przez 15 minut, aby zwrócić uwagę na problem bezpieczeństwa tego miejsca. Akcja ma zostać powtórzona w godzinach popołudniowych.

Jednocześnie głos zabrali radni, wstrząśnięci tym co się stało. Nie wiadomo co dalej z przejściami na ul. Umińskiego (jest ich kilka) i na sąsiednich ulicach Abrahama, Jugosławiańskiej i Meissnera. Problemem wydają się jednak nie one, ale raczej zachowania kierowców.

Marcin Klimkowski

Polub WP Moto
Trwa ładowanie
.
.
.
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Podziel się na Facebooku
wp
wp
wp