a
a
a
odlewnicza
drogi ktosiu,
mieszkam w Warszawie, odrazu po moich 18 urodzinach poatanowilem się zapisać na egzamin własnie na odlewniczej, uwalili mnie za wymuszenie pierwszeństwa OK, kolejny raz za to, że nie właczylem kierunkowskazu na osiedlowej drodze, gdzie nic nie jechalo i nie bylo zadnego zywego stworzenia na chodniku czy drodze bo byla to godzina 6 rano [ nie moglem poprawic zadania bo spowodowale
takie zagrozenie ze moglem kogoś zabić!] , podszedlem poraz 3, hmm - dojezdzalem do krzyzowki ze stopem przed pasami, widocznosc byla ok rowniez byla to 6 rano, nic nie jechalo, zatrzymalem sie na wysokosci znaku stop, ogarnalem krzyzowke, przejechalem nie stwarzajac zagrozenia - negatywny bo powinienem zatrzymac sie troszke dalej doslownie moze 30-50cm bo nie bylo pasow, przejezdzilem te 5 godzin, podszedlem kolejny raz - trafil mi się tuman ktory mowil mi polecenia niezgodne z kodeksem ruchu drogowego, plątał się, nie wiedzial czego chciał - kompetentny egzaminator mozna powiedzieć, mam wakajce, zabieram papiery jade do Ostrołeki, Ludziom ktorzy sa z Warszawy odradzam ten WORD, nawet fotela nie moglem ustawić bo rączka byla rozwalona, raz trafilem na samochod w miare sprawny a za kazdym razem jechalem jak gangster ze zlotym kajdanem.
Mam brata, który jest egzaminatorem
w WORD'zie. Opowiada takie rzeczy, że włos się jeży na głowie. Ale zarabia "świetnie". Nie oceniam ale myślę, że to wszystko prawda, z tym oblewaniem.
Zmiany na lepsze?
Zmiany takie spowodują brak chęci nauki przez kursantów, bo O.S.K zapłaci. Cena kursu wzrośnie a pokrzywdzonym będzie kursant ambitny(chcący się nauczyć) bo to faktycznie on będzie płacił za kursanta który uważa, że po co się przykładać jak i tak koszty ponosi ośrodek szkolenia. Jest to zrzycanie odpowiedzialności na instruktora. Prawda jest taka, że jeden kursant się chce nauczyć a drugi ma to gdzieś a jeszcze inny brak predyspozycji i robi kurs na siłę. To stres ma decydujące znaczenie czy się zdaje czy nie. Proponuję żeby egzaminator nauczył za 30 godzin i sprawdzimy jego kwalifikacje. Myślę, że egzaminatorzy co wcześniej szkolili wiedzą o czym mówię.
noramlnie
....no to pytanie gdzie jest normalnie z tym prawkiem w Czechach czy Polsce ;-)
?
a może warto w Polsce przyjąc prosty Czeski system zdawania! przecież jak sama nazwa szkolenia brzmi " prawo jazdy" to wyłacznie prawo do jazdy i niema to nic wspolnego z bezpieczenstwem na drodze, mozna bóg wie jak długo i czego szkolic a i tak jak zachowuja sie kierowcy na drodze wiemy. Zadajmy sobie pytanie czy Czeski kierowca jezdzi gorzej od Polskiego czy odwrotnie!
ale sie rozpisaliście...
ja zdawałem prawo jazdy i dostałem je jak miałem równo 16 lat ...bo tak kiedyś było.
1
Dzennikarze wszystko potrafią zepsuć już uprzejmie donoszą
Prawko w UK
Witam. W UK tez nie pytaja o doswiadczenie w kierowaniu. Poprostu podjezdzasz (nawet wlasnym samochodem) do Centrum Egzaminacyjnego, wsiada egzaminator, jezdzisz 45 minut i jest prawko, tylko trzeba tu mieszkac przynajmniej 185 dni. Ja tak wlasnie zdaje jutro. Pozdrawiam wszystkich uczacych sie i zdajacych.
Są kraje i to bardziej od nas cywilizowane, gdzie nie trzeba mieć prawa jazdy.
Każdy pełnoletni obywatel może jeździć dowolnym pojazdem, a młodzież uczą ich rodzice. Wyobraźcie sobie, że jest mniej wypadków niż u nas.
Bo w Czechach jest normalnie, to u nas wszystko się robi człowiekowi pod górę
a co najsmutniejsze to wszyscy się cieszą że tak jest. W Polsce na wszystko trzeba robić uprawnienia i kursy, nawet jak chcesz sobie polatać na paralotni to nie obędzie się bez masy papierów. A powiedzcie mi co Państwo ma do tego że spadnę i się zabiję, to jest mój cyrk moje małpy. Jeżeli nie chcę się zabić to wykupię sobie kurs przygotowawczy ale to powinna być moja własna decyzja jak ja chcę nauczyć się latać. A u nas musi być z przymusu.
NOWY SĄCZ
zapisujcie się tam na egzamini, wielu znajomych tam jezdziło by zdać prawo jazdy i im się udawało za 1st razem, w przeciwieństwie do innych miast, gdzie byli oblewani. Wiem że to śmieszne ponieważ egzaminatorzy są wymieniani co pare dni i ta sama mafia krązy po całej polsce, ale jakos tak sie dzieje że ludzie w NOWYM SĄCZU zdają
nie prawda że przed 2000r było łatwiej, ja zdawałem w 97r, dwie kategorie na raz A,B. Po egzaminie na B , przyszedł czas na A, wtedy egzaminator powiedział że niemożliwe żebym za pierwszym razem zaliczył dwie kategorie. kategorie A zaliczyłem za 2 razem!!!
matura w rok, magister w 1.5roku, prawko w 2dni,malarz kominow plemielem
platne ubikacje na stacjach benzynowych na kaszubach, dynastie rodzin SB w urzedach, Beatyfikacja sw pamieci Blidy, Karanie ludzi uczciwych za to ze chcieli wprowadzic jakies prawo. Czy to jeszcze jest Polska?
...
Czytając wypowiedzi poprzednich osób dochodzę do wniosku, że każdy z nich ma rację. Kto zdał za pierwszym razem-wyśmiewa tych, którzy do egzaminu podchodzą kolejny, i kolejny..Mój egzaminator-po oblanym egzaminie praktycznym-powiedział wprost: nie miała dziś pani szczęścia. I tu cały pies pogrzebany, bo oprócz porządnego przygotowania z kursu, doszkolenia, opanowania, myślenia, oczu dokoła głowy, skupienia-trzeba mieć trochę szczęścia. Takie są realia w Polsce. Szkół jazdy jak muzykantów na zachodzie-wybierasz jaką chcesz, nierzadko mają nowsze roczniki pojazdów niż WORDY. W pojeździe egzaminacyjnym z ostatniego mojego egzaminu pedał gazu był tak luźny, zbyt czuły, niewyważony, że przekroczenie prędkości było tylko kwestią kilku minut. Na godzine przed egzaminem jeździłam pojazdem szkoleniowym z instruktorką, więc różnicę w zachowaniu pedału gazu wyczułam, zwróciłam uwagę egzaminatorowi, a ten oczywiście zaprzeczył. Bo żeby to udowodnic musiano by przeprowadzic badania techniczne. Cóż słowo kursantki przeciw słowu egzaminatora-oni zawsze maja rację. Zdających za pierwszym razem jest zdecydowana mniejszośc- czy to nie dziwi?
Gdyby egzaminy na prawo jazdy w Polsce
odbywały się w sprawiedliwy sposób, może takich czeskich kursantów z Polski byłoby mniej. Ale nie, trzeba kosić siano i oblewac po 10 razy frajerów za byle bzdurę, niech płacą.
W sprawianiu kłopotów z uzyskaniem prawa jazdy i karami
za jazdę po alkoholu Polska jest mistrzem świata!!!! Szwecja - kraj opisywany jako bardzo surowo traktujący jeżdżących po alkoholu, zjeżdżamy autem z promu nocnego Gdynia - Karlskrona, na promie zdrowo popiliśmy, przy zjeździe z promu niespodzianka, kontrola policji na alkohol. Podchodzi do nas policjant, na oko w wieku jak my z kolegą czyli starszawym. Pada pytanie w trzech językach " Pratta du po svenska?, Do You speak english? Sprechen Sie deutsch? Odzywam się " Ja, wir sprechen deutsch. Policjant patrzy mi w oczy i pyta "Haben Sie getrunken" (czy pan pił?). Myślę gorączkowo co powiedzieć, w nocy się nażłopaliśmy piw, na pewno jeszcze 0,5promila we krwi mam, trzeba mówić prawdę "Ja, wir haben etwas getrunken... (Tak, trochę wypiliśmy...). Spodziewam się wywołania z wozu a tu dalsze pytanie policjanta" Wo fahren Sie?" odpowiedź moja "Nach Karlshamn... Odpowiedź policjanta "Gute Fahrt, aber fahren sie bitte langsam (Szczęśliwej podróży, ale jedźcie państwo powoli"). Oczywiście dojechaliśmy spokojnie te 150km a ja do dziś wspominam, że jeszcze nigdy tak wspaniale nie byłem potraktowany przez policję a szwedzką surową (kiedy trzeba) policję będę chwalił do końca życia.
Bzdura z lapowkami
Wordy to sa dreczyciele dusz, ale cisna bo musza, zeby potem taki jeden z drugim jezdzili z glowa, a nie dynia na karku. Owszem sa egzaminatorzy, ktorzy szukaja pretekstu aby udupic kogos,ale zdanie za lapowke to jest kupa smiechu. zdalam za 2 razem bez zadnej lapowki, ot poprostu wiedzialam ze umiem jezdzic to i ze zdam, a znam przypadki gdzie ktos dal w lape, a teraz boi sie jezdzic w nieznjome trasy, bo drogi nie znaja itd i boja sie. Jestem tez zdania, ze nie kazdy musi byc kierowca i nim nie bedzie, tak jak kazdy nie musi byc alkoholikiem, sa kierowcy i sa bezmozgowcy.