a
a
a
![]() |
![]() |
| (fot. Auto Świat/autoswiat.pl) |
Szybko się okazało, że diesel Subaru ustępuje konkurencji pod niewieloma względami - nowoczesny, charakteryzuje się dobrą dynamiką, niskim spalaniem i przyjemnym brzmieniem. Musiało jednak upłynąć trochę czasu, aby można było wyciągnąć pierwsze wnioski dotyczące trwałości i niezawodności. Mieliśmy taką możliwość, gdyż pokonaliśmy ponad 60 tys. km Foresterem 2.0 D w wersji XC, który w stosunku do poprzedników dość mocno się zmienił - obecnie przypomina bardziej SUV-a niż uterenowione kombi.
![]() |
| (fot. Auto Świat/autoswiat.pl) |
Dodatkowo auto wyposażono w system lokalizacji satelitarnej DNA (automatycznie wzywa pomoc w razie awarii), a także czujniki parkowania i przyciemniane szyby. Wywindowało to cenę do 116 tys. zł, ale uznaliśmy, że wszystkie dodatki były warte dopłaty.
mam forestera boxer disel dwa lata i 100 000 km , spalanie na ostatnie 30 000 - 6,5 l/100 , sprzęgło padło po 40 000 , zmieniłem technikę jazdy , serwis skorygował komputer. przy szybkości 90 - 100 km pali nawet 5,8. skrzynia biegów porażka bardzo oprna , przyspieszenie fajne. po 100 000 remont zawieszenia za 300 zł były stuki raczej normalne. w mieście około 20 % , jeżdżę też po szutrach piachach. ogólnie OK iachach
Mam outlandera 2009 i też przestrzegam 40 tyś - do wymiany sprzęgło (podobno wada fabr. wysprzęglika co robią na gwarancji ale nie wiadomo co się okaże jak rozbiorą) teraz już trzeci komplet tarcz hamulcowych - krzywią się wymiana na swój koszt, zawieszenie podobne jak w Subaru z artykułu wali jak diabli a też już coś trzeba wymienić bo stuka na małych nierównościach, średnio raz na pół roku szukam wibrujących plastików w komorze silnika bo nie da się jeździć, dość głośny choć to 2,2, spalanie średnio ok 9, skrzynia tez haczy ale serwis nic nie ,,czuje". Generalnie słaba przyjemność z jazdy a auto za 150 koła...
Sprzęgło zaliczyłem przy 40.000, krutki blok przy 100.000, bez komentarza. Subaru kupiłem dwa razy: pierwszy i ostatni.
A ja tym Foresterem jeżdżę już 1,5 roku i nic mi się nie dzieje ... Mam "ciężką nogę" która kosztuje mnie spalaniem po mieście ok. 9 l/100 w trasie 7 l/100 ... jak widać wynik nie jest imponujący.
Nazywam sie Karol i mam 13 lat, tego Subaru nie kupie bo pali mu sie sprzeglo, a poza tym mam za male kieszonkowe by starczylo na paliwo do tego gniota ...
Chcecie prawdy? SAME FAKTY! Legacy 3.0R 4x4 245km masa 1545kg automat 8,2s do 100km/h Audi A6 2011 3.0diesel 4x4 245km masa 1795kg automat 6,1s do 100km/h Różnica w przyspieszeniu - MIAŻDŻĄCE 2,1 sekundy na korzyść audi. Różnica w masie - MIAŻDŻĄCE 250kg na niekorzyść audi. SPALANIE (średnie): A6 - 6.0l/100km Legacy - 12,1l/100km. Nie chcę nikogo obrażać, tylko pokazać jak się ma co do czego. Założę się, że zaraz się znajdzie jakiś obrońca zwierząt i mi wyjedzie z ceną, albo że segment inny. No i co z tego!!!!!??? A6 jest większe, bezpieczniejsze, solidniejsze. No i kosztuje 2,5 raza tyle, albo nawet 3x, ale twierdzicie, że Subaru jest technicznie nie wiadomo jakie wspaniałe, a to nie prawda. W swojej klasie cenowej jest na prawdę niezłe, ale do topowych marek brakuje mu bardzo wiele... Też mam sentyment do Subaru i pamiętam jeszcze jak nie tak dawno bo w '99 szalałem imprezą, tylko, że wtedy tak jak Wy myślałem, że to najlepsza marka na świecie. Przejechałem się raz Audi A6 C5 z 2000r. i doznałem szoku. Od kilku lat w rodzinie jeździmy tylko tymi samochodami (audi) i ich awaryjność do tej pory jest bliska ZERU, a gałki? Jakieś łączniki? Gałek przed 200tyś km. nie ma co ruszać nawet. Łączniki wymieniamy co 3 lata mniej więcej na zmianę tył/przód, ale to wina naszych dróg, a koszty nie większe niż 80zł za łącznik. Pozdrawiam wszystkich co nie są fanatykami...
Ja mam Subaru Legacy 3,0;2006r. benzyna i jest rewelacyjny, przebieg 250tys i zero usterek, regularne przeglądy co 15 tys. bak do pełna i ogień w rury. Trakcja ideał, a na autostradzie dogonić Cię może tylko Porsche mające co najmniej 340KM. Pozdrawiam i tylko benzyka Panowie
Coś w tym jednak jest - w mojej firmie kupiono 4 nowe Subaru Legacy (2xSedan i 2xKombi) 2.0 Diesel Boxer - i po 1,5 roku eksploatacji (przez tych samych, zawodowych kierowców) w 3 autach trafiło silnik (pękały bloki/tłoki wychodziły bokiem) a w jednym pękł wał. Na szczęście - wszystko zrobiono jeszcze na gwarancji, ale co będzie później? Dotychczas w firmie jeździły były Toyoty Avensis i dojechały do 300, 400 tyś km, bez takich awarii - jedno jest pewne, nigdy więcej Subaru!
Nie kupujcie, nie kupujcie! Lepiej aby SUBARU pozostało niszową marką :) p.s. A najlepiej to się czyta jak "zawodowi" kierowcy przesiadają się z VW'ów do SUBARU i dziwią się że padają sprzęgła.
No to nie najlepiej, a myślałem o kupnie tego samochodu, teraz mam mieszane uczucia. Jeżdżę Fordem Focusem - przez 5 lat użytkowania (ok. 25 tys./rok) praktycznie nic nie musiałem w nim naprawiać, tylko serwis co 20 tys., nigdy mnie nie zawiódł.
Chcecie prawdy? SAME FAKTY! Legacy 3.0R 4x4 245km masa 1545kg automat 8,2s do 100km/h Audi A6 2011 3.0diesel 4x4 245km masa 1795kg automat 6,1s do 100km/h Różnica w przyspieszeniu - MIAŻDŻĄCE 2,1 sekundy na korzyść audi. Różnica w masie - MIAŻDŻĄCE 250kg na niekorzyść audi. SPALANIE (średnie): A6 - 6.0l/100km Legacy - 12,1l/100km. Nie chcę nikogo obrażać, tylko pokazać jak się ma co do czego. Założę się, że zaraz się znajdzie jakiś obrońca zwierząt i mi wyjedzie z ceną, albo że segment inny. No i co z tego!!!!!??? A6 jest większe, bezpieczniejsze, solidniejsze. No i kosztuje 2,5 raza tyle, albo nawet 3x, ale twierdzicie, że Subaru jest technicznie nie wiadomo jakie wspaniałe, a to nie prawda. W swojej klasie cenowej jest na prawdę niezłe, ale do topowych marek brakuje mu bardzo wiele... Też mam sentyment do Subaru i pamiętam jeszcze jak nie tak dawno bo w '99 szalałem imprezą, tylko, że wtedy tak jak Wy myślałem, że to najlepsza marka na świecie. Przejechałem się raz Audi A6 C5 z 2000r. i doznałem szoku. Od kilku lat w rodzinie jeździmy tylko tymi samochodami (audi) i ich awaryjność do tej pory jest bliska ZERU, a gałki? Jakieś łączniki? Gałek przed 200tyś km. nie ma co ruszać nawet. Łączniki wymieniamy co 3 lata mniej więcej na zmianę tył/przód, ale to wina naszych dróg, a koszty nie większe niż 80zł za łącznik. Pozdrawiam wszystkich co nie są fanatykami...
Macie swojego "taniego" diesla . Wolę benzynę w rejonach 300 HP .
Japończyki to padlina - serio. Generalnie warto kupować marki o złej opinii - w Alfie Romeo zepsuje Ci się wiatrak, ale silnik, blacha i skrzynia będą nie do zajechania. A w Japończyku elektryka nigdy nie polegnie, ale za to tłoki wyskoczą z silnika. Warto nie ulegać stereotypom i poszukać opinii o konkretnych modelach, rocznikach i silnikach na autocentrum.pl
cały czas coś stuka, a po 50 tys. wygląda jakby miał przejechane 250 tys. rozklekotany strasznie, niestety stereotypy kosztują, kupcie Fiata i nie będzie żadnych problemów, może najwyżej żarówka H7 wam się przepali...
a ja jeżdżę toyotą corollą verso D4D rok prod. 2005 eksploatowana przeze mnie od lutego 2006. jestem pierwszym i do tej pory jedynym właścicielem. Przejechałem około 200.000 km. Wymieniłem rozrząd, pompę wodną, wtryski, tarcze. Spalanie jak się nie wygłupiam na drodze 5.4 l/100. Jeździłem toyotą corolla xli z 1993 roku i gdyby nie zniszczył do jakiś pirat drogowy mój brat jeździłby nią do dzisiaj. Miałem też Toyotę Carinę e z 1996 roku GLi, zrobiłem na niej około 280.000km i sprzedałem. Gość jeździ nią do dzisiaj i go nie zawodzi. Po za tym nie znam się na samochodach dlatego jeśli będzie mnie na to stać to następne auto to też będzie toyota, ale to dopiero pewnie za kilka lat bo aktualnie eksploatowane auto jest niesamowite. pozdrawiam wszystkich kierowców, hek
... a swoim Fordem Fusionem zrobiłem już 150.000 i poza wymiana filtrów, oleju, świec i ostatnio rozrządu - nic, kompletnie nic się poważnego nie dzieje!
Moim fusionem za 51tys.PLN zrobiłem 140tys. km i z "awarii" wymieniłem teleskopy tylne po tym jak w czasie awaryjnego hamowania unikając zrobienia dzwona raptownie hamującemu poprzednikowi wpadłem w wyrwę pozimową na drodze. No i odkleiły mi się plastiki maskujące ramki drzwi tylnych
w artykule jest mały błąd merytoryczny - DNA to program ochrony auta - przez znakowanie części numerem a nie jak napisaliście namierzania GPS. System o który chodziło autorowi nazywa się ISR ;)