RSS

Czarna bestia z Bawarii

2008.10.28 09:14 wp.pl 0 opinii
a a a

Kiedy w grę wchodzi silnik o pojemności pięciu litrów, z dziesięcioma cylindrami w układzie V to kończy się racjonalna ocena, a zaczynają działać emocje. I nieważne czy stoimy w korku, mkniemy po autostradzie, czy też sprawdzamy na pasie startowym, co tak naprawdę znaczy "500 koni pod maską".

Aż oczy bolą

Ale od początku. Kiedy w 2002 roku, po latach niebytu, ponownie pojawiła się "szóstka" z Bawarii, świat motoryzacji podzielił "żelazny mur". Znaczna część znawców, jak również laików, rozpływała się w zachwycie nad dziełem Chrisa Bangle'a, wówczas nowego stylisty BMW. Taka sama, choć może nawet liczniejsza część populacji, choć trochę obyta w temacie okrzyknęła pojazd najbrzydszą maszyną niemieckiego producenta. Po latach, patrząc chłodnym okiem na nadwozie, niestety znów ciężko o jednoznaczną ocenę. Autor projektu z pewnością osiągnął swój cel. Obok BMW 6 nie da się przejść obojętnie.

Dzięki połączeniu rozmiarów limuzyny i dwudrzwiowego nadwozia, producent zafundował nam niesamowitą mieszankę, która nie pozwala przejechać niepostrzeżenie przez miasto. Sprawy mają się jeszcze gorzej, gdy poruszamy się wersją M-Power, a dokładniej M6. Producent przewidział bowiem dla niej potężne obręcze kół oraz poprzyczepiane tu i ówdzie charakterystyczne znaczki M. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze dźwięk, wydobywający się z układu wydechowego "emki" - niski mruczący bulgot.

Liczy się tylko wnętrze

WIĘCEJ ZDJĘĆ W GALERII

Podobnie, jak u człowieka, również w samochodach najważniejsze jest wnętrze. Tu bowiem jako kierowca lub pasażer spędzamy najwięcej czasu. Szeroko otwartymi, potężnymi drzwiami auto zaprasza nas do luksusowego wnętrza, a w nim - najdelikatniejsze skóry. Taki materiał trafił nie tylko na fotele i kierownicę. Znalazł się również na podszybiu, podsufitce i niemal każdym elemencie wnętrza. Zajęcie po raz pierwszy właściwiej pozycji za kierownicą trwa dłuższą chwilę. Powodem jest nieograniczona wręcz możliwość regulowania zarówno fotela, jak i położenia znakomicie leżącej w dłoniach kierownicy.

Kiedy uda się wreszcie znaleźć właściwe miejsce za kółkiem, przychodzi czas na - wydawać by się mogło najlepsze - odpalenie silnika tej bestii. Tu niespodzianka. Auta właściwie nie słychać. Bardziej się je czuje. W pobliżu uruchomionej "emki" wszystko aż drży. Łącznie z kierowcą.

oceń
5
5
Podziel się

Więcej na ten temat

Więcej w serwisach WP

Nokaut.pl

Studio



  • Skomentuj
  • WP.PL

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!

  • Kup używane

  • Kup nowe

Sprawdź kredyt samochodowy
  • Zaplanuj trasę

  • Baza adresowa

docelu.pl

Chcę kupić auto

Katalog samochodów - najpopularniejsze marki