a
a
a
Odmłodzony Avensis - mimo że nie prowadzi się tak dynamicznie, jak obiecuje to jego nowy wygląd - to auto godne polecenia tym, którzy szukają oszczędnej i praktycznej limuzyny bez udziwnień. Niewielkie (srebrne ramki) i te większe (przycisk hamulca postojowego) uchybienia można wybaczyć i cieszyć się przestronnością kabiny oraz renomą marki.
Choć zmiany stylistyczne nie są rewolucyjne, to już na pierwszy rzut oka widać, że Toyota konsekwentnie odchodzi od uniwersalnego stylu - czyli takiego, który miał się podobać wszystkim i u nikogo nie wzbudzać kontrowersji. Nowe reflektory, maskę, grill i zderzak zaprojektowano tak trafnie, że Avensis zyskał ciekawy, zdecydowany wizerunek. Zachował znaną już solidność i wielkość, jednak przód emanuje teraz wdziękiem, w którym odnaleźć można nawet odrobinę fantazji. Dobra robota!
W efekcie, choć zmiany w tylnej części nadwozia są mniej wyraziste, a przy tym nie do końca oryginalne (kształt czerwonej powierzchni lamp nietrudno skojarzyć z Audi), auto jako całość wygląda znacznie lepiej. W kabinie skupiono się natomiast na podniesieniu tzw. odczuwalnej jakości, czyli - po prostu - na poprawie wizualnych i dotykowych wrażeń kierowcy i pasażerów. W tym celu podwyższono np. jakość obić foteli, a także...
![]() |
| (fot. Auto Świat/autoswiat.pl) |
Poza tymi dwiema wpadkami, które niepotrzebnie przyćmiły ogólny pozytywny efekt, wnętrze okazuje się przyjazne i pod wieloma względami konkurencyjne. Do kabiny wpada dużo światła, fotele są obszerne i dość wygodne, a tworzywa mają zadowalającą jakość. Hitem w wyposażeniu Avensisa i innych Toyot jest dotykowy panel sterujący systemem audio, który po wrzuceniu wstecznego biegu pokazuje widok z kamery cofania.
Tylko po co ten diesel pod maska? 1.8 benzyna 147KM - 6.5l na trasie, 8.5l w miejskich korkach. Silnik bezobslugowy, zero stresu o dwumasy, sprzeglo, filtry a wszystko za mniejsze pieniadze. Przy -30 pali od reki i nie klekocze.
jakie drobne wpadnie. Pytanie do dziennikarza czy w ogole sie zna na tych samochodach onosze wrazenie ze nie. Pogadajcie z uzytkownikami tych samochodow to sie dowiecie jakie wady mialey te auta SKANDAL odnosze wrazenie ze Pan nie mial do czynienia z TOYOTA !!! ustawka a nie artykul
takie bzdury piszecie bo nigdy za kółkiem avki nie siedziliście,mam czarną avensis z 2008r. 2.0d4d wagon i dla rodziny to jest super autko, wygodne, oszczędne 5l/100, ja mam wersję sol to już troche bajerów ma, delikatny pomruk diesla to przyjemność dla ucha, nie jestem kamikadze ale 126kucy pozwala cieszyć się jazdą,a i co ważne ze sprzedażą toyoty później nie ma żadnego problemu, w dwóch słowach avensis to przyjaciel rodziny
Smutny to samochód jezdzie przecietnie wyciszenie do 130 km jakos daje rade wyzej...porazka
Bardzo ladna. Bije Passata pod kazdym wzgledem. Pomijam juz fakt ze tu lifting jest bardziej widoczny niz zmiany w nowym modelu VW.
Proponuje sie przejechac i ocenic komfort podrozowania... dla mnie porazka
Amatorzy znowu piszą ciekawe rzeczy, cyt. : ,,.....czyli obniżenie punktu włączenia turbosprężarki".A to da się ją wyłączać i włączać podczas jazdy?!Turbo działa cały czas, kiedy silnik jest uruchomiony, jedynie od pewnego momentu ( obrotów) działa najefektywniej!
Posiadam Avensisa 1,8 benzyna 147km spalanie przy tych mrozach 7,3 samochod bardzo luzny w srodku wygodny cichy jezeli bedzie nastepny tez Toyota wart uwagi.
Ostatnio widziałem taką na drodze jak była pakowana na lawetę
Czy historja Polski utknela na Pilsudskim? A dlaczemu nocna zmiana zmiotla premiera Olszewskiego ze sceny politycznej? A dlaczemu somieszano i szydzono z Premiera Kaczynskiego i z Prezydenta Kaczynskiego? Dlaczemu w koncu prezydencki samolot rozbil sie NAD Smolenskiem? Czy ma to cos wspolnego z faktem ze stanowili zagrozenie dla "ukladu" i ze dojscie Polakow do wladzy w Polsce stoi w sprzecznosci z interesami post-komunistow oraz swiatowych koncernow i finansjery z zachodu ktorym to za stanowiska oraz oplaty konsultingowe poslkojezyczni politycy umozliwiaja rabunek gospodarczy tubylczego polskiego narodu? Kim sa lub byli ojcowie-matki, dziadkowie-babki, wojkowie, ciotk, siostry, bracia naszych najbardziej znanych politykow, ekonomistow, autorytetow nauki, prokuratorow, sedziow, dziennikarzy, biznesmenow oraz gwiazd serebrnego ekranu z ostatnich 20 lat? Czy fakt ze mielismy Olszewskiego i Kaczynskich nie napawa nadziejan nie dowodzi tego ze jestesmy w stanie wybic sie na niezaleznosci, suwerennosc i podmiotowosc? Ile jeszcze wnioskow nie wyciagniemy z przeszlosci? Na ile przekretow, zbrodni tej rozwijajacej sie scetralizowanej i rozdetej w socjalistycznym stylu dyktatury biurokracji pozwolimy tym niewybieralnym towazysom w terazniejszeci w imie lepszej dla nich przyszlosci?
Gdyby przed 10 kwietnia 2010 roku ktoś mi powiedział, że już wkrótce sięgnę po prawicową prasę, powszechnie uważaną za "skrajną", że będę wnikliwie śledzić doniesienia portali, o istnieniu których przed 10 kwietnia nie miałam zielonego pojęcia - nie uwierzyłabym, a tego kogoś nazwałabym świrem, wariatem, szaleńcem... Ach, i oczywiście jeszcze - oszołomem. Jestem osobą (dość) młodą. Stan wojenny to dla mnie jakaś przedziwna, cudaczna abstrakcja, której jeszcze teraz dobrze nie rozumiem. Nie rozumiałam także, dlaczego nieliczni nieprzejednani tak czepiali się Okrągłego Stołu. Wszak to na nim przecież wysmażono nam tę wspaniałą, pachnącą demokracją i kapitalizmem, wolność! Teraz już rozumiem, dlaczego się czepiali. Przecież gdyby nie Gruba Kreska, gdyby nie dogadanie się kilku panów z "człowiekami honoru" przy Okrągłym Stole lub w Magdalence, gdyby nie brak lustracji, gdyby nie brak rozliczenia komunizmu, stanu wojennego - być może nie byłoby możliwe zorganizowanie "takiej pięknej katastrofy", w której w trybie natychmiastowym "wsie pogibli" do tego stopnia, że nie trzeba ich ratować, nie trzeba im robić sekcji zwłok w Polsce, nie trzeba nawet otwierać trumien, bo "Rosja się na nas obrazi", nie trzeba zwłaszcza tych ludzi pamiętać, za to koniecznie trzeba przytulić się do Putina. Gdyby mi ktoś powiedział przed 10 kwietnia 2010 roku, że takie "przytulanki" już wkrótce będę mogła zobaczyć w polskiej (?!) telewizji, że tak ordynarną propagandę odnajdę w polskich (?!), opiniotwórczych tytułach prasowych... Uznałabym tę wizję za koszmar, z którego czym prędzej chcę się obudzić. Tymczasem ten koszmar ziszcza się teraz codziennie - i nie sposób z niego wybudzić Polaków. Bo dla wielu to piękny, spokojny sen; piękna, kojąca bajeczka. Nie można lekceważyć faktu, iż w ostatnich wyborach 70% głosujących zagłosowało w obronie fikcji. Ci ludzie, nasi rodacy, nie chcą przyjąć do wiadomości, że rzeczywistość jest koszmarna, że Tusk kłamie, że zdarzył się 10 kwietnia 2010 roku i że nie była to "taka piękna katastrofa", jak pokazują z uporem media. Nasi rodacy nie chcą przyjąć tego faktu do wiadomości, ponieważ boją się następstw przyjęcia tego faktu do wiadomości. Niestety, taki gest samoobrony nic nie da: cały ten okołosmoleński miraż i tak przecież zniknie. Co zrobią wtedy nasi rodacy? Co będą czuli? Czy poczują gniew? Czy poczują cokolwiek? (Bo wyraźnie wolą nie czuć niczego) Nie wiem, jak zareagują nasi rodacy, którzy bardzo chcieliby uciec od prawdy, od której uciec się nie da. Im prędzej zrewidują swój pogląd na świat, tym lepiej dla nich. Ludzie myślący, bądź co bądź wykształceni, nie mogą żyć w kłamstwie, w fikcji! Toż to nie przystoi! Sama przekonałam się, że prasa i portale "skrajnie" prawicowe wcale nie są takie "skrajne", za to są jedynym miejscem, gdzie pisze się prawdę o 10 kwietnia 2010. Za to - wielkie dzięki :-) Natomiast warto zrozumieć sposób myślenia naszych rodaków uciekających od prawdy. Przecież to nasi sąsiedzi, koledzy, członkowie naszych rodzin. Warto z nimi rozmawiać. Najczęściej nie są to ludzie źli, tylko albo bardzo ogłupieni przez środki masowego przekazu, i/albo bojący się następstw przyjęcia do wiadomości prawdy. Warto ich zrozumieć, warto mówić im prawdę nawet wtedy, gdy nie chcą jej jeszcze znać." cytat - Maqda (18/01/2012) Państwo Polskie skończyło się 10.04.2010
Kim są młodzi przeciwnicy ACTA? "Protestują różni ludzie â kibole, przeciwnicy rządu, często żulia, czasem ludzie, którzy rzeczywiście czują się w jakimś tam stopniu zagrożeni, ale to wynika z ich ignorancji" â wyjaśnił Stefan Niesiołowski z PO w TVN. Szybko poszło? Jeszcze niedawno młodzi, wykształceni z wielkich miast. Teraz żule, ignoranci i chuligani. Sam za młodu ulegałem degeneracji. Ale żeby w takim tempie? I zbiorowo? Wytłumaczcie się, młodzi przeciwnicy ACTA! Pewnie denaturat pijecie? Przestawcie się chociaż na nalewki. I czytajcie bloga Kasi Tusk â dowiecie się, jaki tryb życia powinien prowadzić wasz rówieśnik. Adam Michnik napisał w "GW", że ci od Smoleńska przegrali, bo dla młodzieży ważniejsza jest wolność w internecie. Robi dobrą minę do złej gry. Jego kolega Palikot został przegoniony przez przeciwników ACTA. "GW" co rusz opisuje, że to ci okropni kibole. Gdy młodzi ludzie widzą kłamstwa PO o ACTA, odmykają się im klapki. Skoro tu kłamią, to dlaczego mamy wierzyć, że nie łgali w sprawie Smoleńska, podatków itp.? Skoro w mediach widzimy własną karykaturę, to skąd mamy pewność, że ludzie dawnej Solidarności to sklerotyczne mohery, wszyscy kibice to bandyci, a Kaczyński jest nie tylko niski i bez prawa jazdy, ale i głupi? A może prawda jest bardziej skomplikowana niż w TVN?
Donald Tusk używa zwykle w chwili kryzysu zabiegów, które można nazwać socjotechniką nienawiści. Polega ona na tym, że PO, sama stosując bezwzględny język przemocy (vide np. Niesiołowski), buduje jednocześnie przekaz, że nienawiścią i przemocą posługują się jej przeciwnicy. Technika ta, dzięki mediom, które w większości są narzędziem propagandowym Platformy, przynosiła dotąd pożądane przez nią efekty. Mimo że to na działaczu PiS dokonano politycznego morderstwa, PO wciąż zarzuca nienawiść innym. Tym razem elementy tej socjotechniki wprowadzone są do przekazu w walce z protestującymi przeciw ACTA. Tygodnik Wprost drukuje wywiad z premierem, w którym Tusk ogłasza, że⌠internauci to fajni ludzie, ale są też tacy, którzy âÂÂmodlą się o śmierć" jego i jego córki. Ustawia w ten sposób opinię publiczną kierując wizerunek protestujących przed rządowymi konsultacjami. Z jednej strony jest premier, mówiący ciepło o internautach, z drugiej wśród dobrodusznych młodych ludzi czają się mroczne i nienawistne postacie⌠Sygnał jest jasny â albo protestujący będą premierowi dawali dowody miłości, albo będą po stronie tych, którzy modlą się o jego śmierć. Propagandowa machina ruszyła â konsultacje muszą przecież być zwycięstwem premiera.
Jeśli samochód nie podoba mi sie od pierwszego "rzutu okiem", a wręcz razi jakąś taką nijakością, brakiem kontynuacji jednych elementów w drugich, i wymaga oswojenia się z jego kształtem aby potem móc tolerowac dane auto na drodze to... znaczy że jest brzydki (w moim subiektywnym odczuciu). I taka niestety jest dla mnie Toyota Avensis, nie wspominając o maszkaronie jakim jest Corolla po liftingu. Gdzie oni mają oczy i poczucie smaku, gustu, itp.? PS. Co bym nie napisał to zawsze trzymałem się tego, że wygląd to rzecz gustu i tutaj każdy ma prawo do swoich upodobań - dla mnie NIE.
Moja Skoda Fabia 1.4 TDi wymiata. (śnieg z ulicy hahahaha) Pozdrawiam wszystkich POpaprańców. Tak na marginesie to nie ma idealnych aut. Idealne są tylko takie którymi sami nie jeździmy.
Jaki ma prześwit może ktoś wie bo w salonie nie mają zielonego pojęcia?