a
a
a
Świat motoryzacji - nie ważne czy nam się to podoba, czy nie - zmienia się nieubłaganie. Przykładem może być chociażby Toyota, która od ponad 13 lat produkuje hybrydowego Priusa. Firma do 2020 r. chce by każde z jej aut miało wersję hybrydową.
![]() |
| (fot. Jakub Wielicki) |
Auris HSD jest bez wątpienia najładniejszy ze wszystkich kompaktowych Toyot. Jego duże koła, spoilery, obniżone zderzaki i diody LED do jazdy dziennej sprawiają, że auto wygląda bardziej na sportowe niż ekologiczne. O jego charakterze mogą jedynie świadczyć napisy Hybrid na błotnikach i klapie bagażnika oraz duże logo marki umieszone na niebieskawym tle.
Jak to działa? Całkiem nieźle. Chociaż do jazdy Aurisem trzeba się przyzwyczaić. I nie chodzi tutaj tylko o bezstopniową skrzynię biegów, która w trakcie przyspieszania utrzymuje stałą prędkość obrotową silnika, a co za tym idzie hałas w kabinie. Po włączeniu silnika słyszymy jedynie ciche piśnięcie, które informuje o uruchomieniu auta. Poza tym kompletna cisza. Jedynie na niebiesko podświetlonej desce rozdzielczej świeci się zielona kontrolka READY.
![]() |
| (fot. Jakub Wielicki) |
Jeśli chodzi o przełączniki, to poniżej drążka zmiany biegów znajdują się również guziki uruchamiające trzy tryby pracy auta - EV, Eco Mode i Pwr Mode. Pierwszy z nich pozwala, w teorii jeździć jedynie na silniku elektrycznym. W praktyce system sprawdza się przy pokonywaniu bardzo krótkich odcinków przy bardzo niewielkiej prędkości - inaczej uruchomi się silnik spalinowy.
Toyota niech się skupi nad zwykłymi wersjami
Po olbrzymich rynkowych sukcesach poprzednich generacji Corolli mamy tragicznego Aurisa który sprzedaje się w europie fatalnie (jest poza dziesiątką najczęściej kupowanych kompaktów) Oczywiście nie mam tu nadzieji na konkurenta dla Golfa VI ale przynajmniej z Kią czy Hyundaiem Toya powinna zawalczyć
Hybryda tak Elektryczny nie.
Na pewno nigdy nie kupie auta tylko elektrycznego. Może kiedyś zdecyduję się na hybrydę, ale na pewno nie teraz bo jest to ekonomicznie zupełnie nieopłacalne.
Tak samo jak teraz wizyta w salonie zakończyła się kłótnia i w końcu udało mnie się kupić nowe auto pozbawione kretyńskiego wynalazku w postaci filtra cząstek stałych który ni jak ma się do ekologii a tylko nabija kasę serwisom.