RSS

Ile warta jest gwarancja antykorozyjna?

2011.07.08 00:00 autoswiat.pl 28 opinii
a a a
fot. Auto Świat/autoswiat.pl

Nawet dziś 3-letnie Mitsubishi L200 należące do naszego czytelnika prezentuje się nieźle. Z daleka! Z bliska, a w szczególności od spodu, L200 wygląda jak samochód dużo starszy, np. jak 13-letni pick-up tuż przed remontem blacharskim.

(fot. Auto Świat/autoswiat.pl)
Nabywca terenowego L200 okazał się trudnym klientem. Nie chciał pogodzić się z faktem, że zimą nie może uruchomić silnika i że właściwie całe auto szybko pokryło się rudymi kropkami. W szczególności nie podobało mu się, że auto od spodu jest... rude. Na tym tle w trakcie eksploatacji dochodziło do różnych nieporozumień pomiędzy właścicielem pick-upa a autoryzowanym serwisem Mitsubishi w Częstochowie i importerem tej marki.

Klient domagał się usunięcia usterek, a gwarant odpowiadał, że wszystkie usterki podlegające gwarancji już zostały usunięte z nawiązką, tzn. naprawiano nawet te elementy, które gwarancji nie podlegają, bo "gwarancja nie obejmuje normalnego zużycia lub uszkodzenia części galwanizowanych, powłoki lakieru, części gumowych, tapicerki i miękkich wykończeń, jeżeli takie zużycie lub uszkodzenie jest skutkiem codziennego użytkowania bądź działania czynników zewnętrznych".

(fot. Auto Świat/autoswiat.pl)
Gwarancja faktycznie dość szczegółowo określa listę części, które nie są nią objęte, co zaś do korozji i uszkodzeń lakieru... ocenę tych wad pozostawia gwarantowi. Okazuje się jednak, że w przypadku poważnych roszczeń wyłączenia gwarancji można różnie interpretować i rozszerzać na miarę potrzeb. Z pisma wysłanego przez kancelarię adwokacką pracującą dla importera aut Mitsubishi klient wyczytał, że z gwarancji jasno wynika, iż "w przypadku powstania na metalowym elemencie nadwozia nowego i prawidłowo utrzymywanego pojazdu MME (...) korozji perforacyjnej, dowolny Autoryzowany Punkt Serwisowy MME nieodpłatnie naprawi lub wymieni element nadwozia, który uległ perforacji, zatem gwarancja nie obejmuje podwozia pojazdu". Z polskiego na nasze: skoro gwarancja obejmuje nadwozie, to znaczy, że nie obejmuje podwozia. Jasne?

W ramach naprawy niemal wymuszonej przez trudnego klienta Mitsubishi podmalowało samochód tu i ówdzie, wymieniono kilka detali, a co do podwozia... ramę zamalowano rodzajem substancji bitumicznej, ale nie oczyszczono jej jednak wcześniej z rdzy. Nie zdemontowano nawet innych elementów. Po prostu mechanik wszedł pod auto z pistoletem, zamalował na czarno najbardziej rude miejsca i tyle. Klientowi powiedziano, że na koszt firmy wykonano zabezpieczenie antykorozyjne.

Polecamy na AutoŚwiat.pl: Co sprawdzić przed kupnem samochodu?

tagi:
oceń
3
2
Podziel się


  • Skomentuj
  • WP.PL
Ocena: +1 [1]
~lux [2011-07-11 15:24]

Moje L200 też rdza na podwoziu wp.....la ten typ tak widocznie ma (za grubą kasę) teraz mam navarę i zobaczymy za 3-4 lata

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~sadoba [2011-07-27 23:35]

Chciałbym dodać swoją opinię o nowych samochodach Toyoty.Po 30 000 km poleciały wtryski w Hiace-wymienione przez producenta Denso.Po 50 000 podwozie skorodowane na złączach profili,a drzwi tylne z wykwitami rdzy na lakierze jak po wojnie.Oto Toyota!Stara ma 12 lat i lakier nie powiem ,że jak nowy ,ale znalazłem jedno ognisko korozji na lakierze i to wszystko.

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~jan [2011-07-11 12:23]

te pseudo terenowe auta powinny miec wielki napis na szybie w salonie " nie zjezdzac z asfaltu!!!" zenada mam dwa 18 letnie auta i zero rdzy na nich,a diagnosci kiwaja glowami jak to mozliwe sorry,ale nigdy nie kupie nowego,po prostu nie chce miec klopotow za ciezkie pieniadze

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [2]
~Dziam [2011-07-11 16:42]

Najlepsze auta w teren to Suzuki Samurai, wszędzie wjedzie

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~eLKa [2011-07-11 17:50]

Każda gwarancja to pic i chwyt reklamowy żeby złapac jelenia. Wszystko jest dobrze jak się nic nie dzieje. Jak tylko coś zaczyna szwankowac to się okazuje że nie mażadnej gwarancji. Bo trzeba czytać warunki gwarancji i czego ona dotyczy. Jest tam tyle wyłączeń, że praktycznie nie ma żadnej gwarancji. Ale naiwny już zosytał złapany i kasę w salonie zostawił!

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~fso [2011-07-11 16:58]

Miałem kiedyś lanosa - tam takie problemy nie występowały.

odpowiedz

Ocena: +1 [5]
~dan [2011-07-08 18:18]

Czyli mitasubiszi do wora !!!!!!!!!!!!!!!!

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~citizen [2011-07-11 14:49]

A JA MAM 13 LETNIĄ MAZDĘ 323 F I ZERO TEGO TYPU PROBLEMÓW, A DILERÓW MAM GDZIEŚ!!!!!!!!!!!!!!!!!!

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Irek [2011-07-11 14:44]

A ja kupiłem VW CADDY 2008r.Rdza w kilku miejscach , nie działają zamki elektryczne w deszczowa pogodę brak możliwości pozostawienia auta poza własna posesją , antena "fabryczna" odpadła -nie działa , głośniki podmienione w salonie -połamane- brzęczą, brak możliwości jazdy powyżej 90/h -telepie niemiłosiernie- problem z zawieszeniem a nie z oponami, hak holowniczy zamontowany w salonie umocowany na gównianych śrubach - po oględzinach rzeczoznawcy zakaz ciągnięcia przyczepy ,ITD ITD. Diler i Importer ma mnie w d. Proponuje sprzedać mitsubishi i kupić VW.POZDRAWIAM

odpowiedz

Ocena: +2 [10]
~Krzysiek [2011-07-11 07:14]

"Auta Japońskie nie są przeznaczone na polskie zimy.Wtenczas należy je pozostawiać w garażu" Tak powinno pisać w instrukcji każdego samochodu z Japonii lub Korei

odpowiedz

pokaż 5 ukrytych odpowiedzi

Ocena: +1 [1]
~gadzet [2011-07-11 13:21]

ja posiadammiskapajero 2 gen z '91 roku.. zero problemów wszystko sprawne i niema rdzy!! auta kiedyś były produkowane bardziej starannie i jak podejrzewam lepszej gatunkowo i grubszej blachy oraz lakiery nie były "wodne"=ekologiczne ale bardzie agresywne stąd tez ich większa trwałosc.. zresztą kiedyś firmu nastawiały sie na niezawodnośc .. dziś jest to tylko podyktowane ekonomią i chęcia zysku..

odpowiedz

Ocena: +7 [7]
~Poznań [2011-07-08 17:34]

Mam 3 letnie L200 2.5 diesel automat. Auto kupiłem jako nowe z salonu. Teraz już wiem że popełniłem wielki błąd - trzeba było kupić nissana navare. Korozja w tym aucie to najmniejszy problem. Dealer 2x malował mi maskę i raz progi - parchy nadal się pojawiają :/ Oprócz korozji auto naprawiane było na gwarancji z powodu: tyle tego było że nie pamietam już odpowiedniej kolejności ale wymienie :/ Poluzowana kolumna kierownicza (no comments), urwany (zmielony) przedni przegub, awaria tylnego mechanizmu różnicowego, awaria wałka wyważeniowego w silniku (czy jakoś tak to sie nazywało - strasznie trząsł sie motor), odpadła na autostradzoe listwa plastykowa nadkola no i najsmieszniejsze na koniec: pękający wkład lusterka zewnętrznego z powodu zbyt nadmiernego nagrzewania podczas odmrażania lusterka. Oprócz tego auta wielokrotnie nie udawało sie odpalić przy mrozach już ok -15'C o dziwo miło zaskoczył mnie dealer montujac na wlasny koszt podgrzewacz paliwa - pomogło. Mam juz dosyc tych wszystkich awari, problemów i przepychanek z dealerem. Ktoś pomysli że to auto katuje w terenie! nic podobnego od czasu do czasu tylko pociegnie przyczepke :/ Miałem kiedyś mitsubishi galanta i byłem z niego bardzo zadowolony ale L200 to jedna wielka TANDETA!!!! Odradzam każdemu.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +1 [1]
~roszej [2011-07-11 10:57]

co do Nissana nie był bym taki łaskawy. W 2005 kupiliśmy w salonie Terrano. Niby prawdziwa terenówka, reduktor z prawdziwego zdarzenia, wysoko zawieszone itd i co i po normalnym użytkowaniu perforacja blachy, rdzewiejące błotniki , wykrzywiony fotel mimo że kierowca ważył zaledwie 90KG A w salonie oczywiście walka z wiatrakami co złego to nie oni.

odpowiedz

Ocena: +1 [3]
~x [2011-07-11 09:08]

made in japan - silniki może i dobre, ale reszta to kompletna tandeta!!!

odpowiedz

Ocena: +1 [5]
~t [2011-07-11 09:00]

och,no to przecież normalka w japan cudo cARS

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Waldi [2011-07-08 18:48]

Kiedyś Polmozbyt w Olsztynie - diler Skody przed wydaniem nowej Skody Felici robił zabezpiecznie antykorozyjne i montował plastikowe nadkola. To było w czasach Felici - druga połowa lat '90. I diler kasował za to dodatkową opłatę. Wtedy myślałem że to taki pic, żeby wyciągnąć dodatkowe pieniądze od kupującego nowy samochód. Ale teraz po kilkunastu latach widzę, że Skody Felicia pochodzące z Olsztyńskiego salonu nie mają problemów z korozją podwozia (nie mylić z korozją nadwozia, bo ta występuje), a te sprowadzane podwozia mają w gorszym stanie. Czy teraz jest sens przez wyjazdem z salonu w nowych samochodach robić dodatkowe zabezpieczenie antykorozyjne podwozia?

odpowiedz

  • Kup używane

  • Kup nowe

Sprawdź kredyt samochodowy
  • Zaplanuj trasę

  • Baza adresowa

docelu.pl

Chcę kupić auto

Katalog samochodów - najpopularniejsze marki