a
a
a
![]() |
Sercem Tura jest trzylitrowy silnik diesla produkcji Iveco o mocy 166 KM, co jak się okazało podczas naszych jazd nie jest wystarczająco mocnym napędem dla ważącego prawie sześć ton samochodu. W prototypie zamontowano również seryjne sprzęgło, które już po kilkunastu minutach terenowej jazdy odmawia posłuszeństwa dając temu wyraz specyficznym zapachem spalenizny. Zawieszenie Bilstein oparte na pojedynczych wahaczach jest zbyt delikatne jak na auto mające sprawdzić się na polu walki, podobnie jak łopatki wentylatora chłodnicy (brak kilku z nich spowodował przegrzanie silnika i przymusowy postój). Za to Tur bezbłędnie i gładko poradził sobie z najazdami, zjazdami, trawersem i „próbą wody” (głębokość brodzenia wynosi 700 mm). Samochód spełnia standardy opancerzenia Stanag 4569 poziom 2 i 3, chroniące go przed ostrzałem z broni maszynowej kalibru 7,62x51 i 7,62x54. Jednak dalej prowadzone są prace nad podniesieniem odporności przeciw pociskami większych kalibrów. Specjalnie wyprofilowane stalowe płyty chronią zamontowane pod podwoziem Tura wytrzymać mogą wybuch ładunku wybuchowego o masie 6 kg, który w przypadku zwykłego auta w ciągu sekund zamienia go w palący, poskręcany wrak, o czym wielokrotnie przekonały się wojska koalicji w Iraku, czy Afganistanie. Takie opancerzenie chroni również załogę przed odłamkami granatów i min przeciwpiechotnych. Grube szyby Tura mają aż siedem cm grubości, a każde z bocznych drzwi ważą po kilkadziesiąt kilogramów! Zbiornik paliwa ma pojemność 160 litrów, co starcza na około 300 kilometrów.
![]() |
Tekst i zdjęcja: Mototarget
Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!