a
a
a
Chevrolet ze względu na wszechstronność od samego początku istnienia w Polsce był chętnie wykorzystywany m.in. przez strażaków. Chevrolety trafiły do polskich remiz tuż po odzyskaniu niepodległości. Jeden z pierwszych strażackich Chevroletów, model z 1922 roku, zachował się w warszawskim Muzeum Pożarnictwa.
![]() |
| (fot. zdjęcie producenta) |
Sytuacja zmieniła się diametralnie latem 1928 roku, kiedy z warszawskiej montowni Chevroleta zaczęły wyjeżdżać samochody osobowe i ciężarowe oraz kompletne podwozia do karosowania we własnym zakresie. Za sprawą dobrze zorganizowanego cyklu produkcji, ceny pojazdów były bezkonkurencyjnie niskie. Na zakup samochodu mogły pozwolić sobie nawet oddziały z małych miast. W latach 1925 - 1930 tylko Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych przeznaczył na ochronę przeciwpożarową 20 mln zł. Z tej sumy ponad sto miejscowości zakupiło samochody strażackie. Na początku 1930 roku straż pożarna miała 276 samochodów.
![]() |
| (fot. zdjęcie producenta) |
Kolejna fala zakupów przyszła wraz z uruchomieniem w Warszawie drugiej montowni Chevroleta w latach 1936 - 1939. Pożarnicze auta tej marki trafiły m.in. do OSP w: Chęcinach, Mosinie i Rembertowie. W 1938 roku dwa Chevrolety kupiły Siedlce dla Miejskiej Straży Ogniowej. Na koniec listopada 1938 roku urzędy zarejestrowały 784 pożarnicze samochody, a minimalne zapotrzebowanie było oceniane jeszcze na 300. W wykazie samochodów Straży Ogniowej m.st. Warszawy z dnia 1 września 1939 roku, wśród 63 wymienionych pojazdów znajdowało się 13 Chevroletów, w tym 2 osobowe.
Piękne maszyny. Na forum Oldtimersclub jest też ciekawy wątek o Lublinie 51.