a
a
a
Warto tu przytoczyć wyniki badań prowadzonych przez Uniwersytet Techniczny w austriackim Grazu. Pomiary wykonane w warunkach drogowych wskazują, że faktyczne poziomy emisji tlenków azotu przez samochody osobowe nie spełniających nawet normy Euro 1 (czyli wyprodukowane przed 1992 rokiem) i najnowszą Euro 5 - nie różnią się znacząco. Normy opierają się standardowych testach, które tylko w przybliżeniu odpowiadają faktycznym warunkom jazdy. Są w nich np. nieobecne pewne sposoby użytkowania samochodu, np. jazda z prędkością przekraczającą 120 km/h. Takie testy imitują tylko ograniczoną liczbę wzorców zachowań, przy czym zwykle odpowiadają mało dynamicznej jeździe w idealnych warunkach.
Skoro wiadomo, jakie są kryteria oceny emisji spalin pojazdu, już na etapie jego projektowania można przystosować go tak, by jak najlepiej je spełniał. Jednym z zabiegów może być np. wydłużone przełożenia skrzyni biegów. W testach będzie to owocować obniżeniem emisji mierzonych czynników zanieczyszczenia atmosfery. Tymczasem w rzeczywistych warunkach kierowcy odczują niższą dynamikę pojazdów, więc będą włączać niższe biegi i dłużej ich używać zmuszając silniki do pracy z wyższymi obrotami. W rezultacie nastąpi faktyczny wzrost emisji na drogach, choć na stanowisku testowym emisja jest zgodna z normą.
Znormalizowane testy można więc traktować tylko jako wskaźnik efektywności urządzeń, jakimi są silniki. Wyjściem z tej sytuacji mogą być niestandardowe techniki badawcze, np. ruchome stanowiska pomiarowe, które mogłyby być instalowane w pojazdach uczestniczących w realnym ruchu.
Problemy z redukcją emisji tlenków azotu w wielu krajach wiążą się z transportem drogowym, który jest źródłem blisko 40 proc. ich emisji. Jak się okazało, efekty wprowadzenia norm Euro 5 i wcześniejszych w lekkich pojazdach użytkowych w zakresie redukcji emisji tlenków azotu są niższe niż oczekiwano. W rzeczywistych warunkach emitują ich one więcej niż wskazywałyby wartości, z którymi je homologowano. W przypadku samochodów osobowych i ciężarowych z silnikami Diesla, odpowiadających normom Euro 3 i 4, okazało się, że ilości produkowanych przez nie zanieczyszczeń są o 20 proc. większe, niż przewidywano. Są przesłanki by twierdzić, że podobnie będzie z samochodami spełniającymi normy Euro 5 i 6.
wycofać DPFy i FAPy , to ślepa uliczka , udręka kierowców , a niebawem spory koszt
Ludzie muszą wreszcie zrozumieć, iż tym wszystkim nie chodzi o żadną ekologię, czy tez dobro ogólne społeczeństw, - a dojenie ludzi z gotówki i bezlitosne pasienie tabuny pasożytów przy korytach wszelkiej władzy: politycznej, finansowej, prawniczo-urzędniczej. Czyli tzw. - białokołnierzowych pasożytów i krawaciarzy oraz strojących się w komiczne nakrycia, - togi oraz suknie dla dodania sobie niezasłużonego dostojeństwa i powagi. Dlatego co jakiś czas wybuchają rewolucje, które to wszystko skracają, wymieszają i sprowadzają do parteru. I tak w koło, - dopóki niepoprawni sprawcy nie oprzytomnieją
Chiny sa winne wszystkiemu! Oni truja atmosfere na potege.
Unia się bawi w Euro 5 a ruski się niczym nie przejmują. Wklejcie w wyszukiwarce tekst: "ROSYJSKA LOKOMOTYWA SPALINOWA - 3TE10U" Zachęcam to oglądania krótkiego filmu
to o kasę chodzi
wszystkie unijne wymysły maja jeden cel wydoić w kasy obywatela a nie dbać o jego zdrowie
Ekologiczne działania Unii nie mają dawać efektów. Ekologiczne działania Unii mają nabijać kabzę unijnym pasożytom i ich kumplom - bankierom i korpolom wszelkiej maści.
Może by unia wzięła całkowite zanieczyszczenie jakie powoduje wyprodukowanie nowego samochodu, spaliny i utylizacja co 5 lat? Wtedy możemy rozmawiać co jest bardzie be. Czy 20 letni merc 2.0D czy funkiel nówka pasek 2.0 TDI z pękającą głowicą.
W tym roku walka z globalnym ociepleniem szczególnie się udała - zamiast lipca mamy deszczopad
Nareszcie! Ktoś w końcu zauważył, że CO2 to jest mały pikuś. Tlenki azotu i tlenki siarki to jest problem. Ile tlenków azotu generuje wysokoprężny silnik, a ile zasilany benzyną? Kolejna sprawa. Ile tlenków azotu jest przy zasilaniu... LPG? Hmm? Gonienie za ograniczeniem CO2 to nakręcanie jakiejś chorej spirali, a reszta nie ważna - kwaśne deszcze mogą wrócić, przecież można się schować..?
Z CO2 zrobiona wroga nr 1. A gaz ten jest niezbędny dla roślin do fotosyntezy. Czyste CO2 jest niegroźne. Pijemy je w napojach gazowanych. Ale położono nacisk na emisję tego gazu i popularność zyskały diesle, które trują. Benzynowe tworzą więcej CO2 ale za to w wyniku spalanie produkują dużo mniej innych9naprawdę groźnych) trucizn. A do samych testów i norm spalania to chyba każdy kierowca wie gdzie można było sobie wsadzić dane spalania podawane przez producentów.
I jeszcze jeden powód - coraz wyższe moce silników i coraz więcej SUV-ów
oprócz niskoemisyjnych silników - ważne są drogi i organizacja ruchu na nich. Jeśli "dezorganizatorzy ruchu" w aglomeracjach miejskich widzą jedynie konieczność jak najczęstszego zmuszania kierowców do zatrzymania i ruszania - "bo to poprawia bezpieczeństwo" - to niestety przypomnieć im należy, ze największa emisja spalin ma miejsce w momencie ruszania z miejsca.
Polacy sami wytrują się "tanimi" dieselkami. NIedługo zabraknie miejsc na onkologii...
Jak to: nie dają rezultatów? Przecież z globalnym ociepleniem już wygraliśmy!
Ciekawe kto będzie robić kasę na tych montowanych filtrach spalin. pewnie niemcy albo francuzi może anglicy opatentowali już tę technologię. teraz ue wymusi jej stosowanie i kasa płynie strumieniami do zachodnich złodzieji. Decyzje o wprowadzeniu takiego przepisu pownna być ogłaszana z takim wyprzedzeniem by przedsiębiorstwa z każdego kraju miały czas na przygotowanie się takiego czegoś do produkcji. Powinien być też zakaż wszelkich patentów.
Mnie to nie dziwi bo: u nas jeżdżą starymi niewyregulowanymi trupami które maja mocno zużyte silniki (uszkodzone uszczelki pod głowicami a w niektórych autach zniszczone turbo więc auto w pierwszym przypadku ciągnie olej a w drugim więcej pali) a w USA jeżdżą takimi autami które palą 40L/100km np. Cadillac Eldorado '71 silnik 8,2L ale amerykanie robią "niewyżyłowane" silniki więc one "żyją" 50 lat bez naprawy!!!
o czym mowa,większość Polaków nie sortuje śmieci dlatego rosną góry tego paskudztwa i tu jest największe zagrożenie.
Do wszystkiego potrzebni są ludzie mądrzy a nie populistyczni nieudacznicy.