RSS

Testujemy Maserati Quattroporte Automatica

2007.06.28 15:52 wp.pl 0 opinii
a a a


Czterodrzwiowe Ferrari. Oficjalnie coś takiego nie istnieje. Kiedyś na zamówienie sułtana Brunei u Pininfariny zbudowano dwa egzemplarze czterodrzwiowych wozów z Maranello, ale przy maksimum dobrych chęci trudno to nazwać produkcją seryjną. Istnieje jednak samochód, nazwanie którego czterodrzwiowym Ferrari nie będzie wielkim nadużyciem.

Produkują go w Modenie przy Via Ciro Menotti, w fabryce, w której najwyższym punkcie połyskuje trójząb. Kiedy przyjeżdżam obejrzeć produkcję bardzo wyjątkowej limuzyny, z bramy fabryki wyjeżdża lekko zamaskowany prototyp nowego coupe, pokazanego w Genewie Gran Turismo. We wzbudzającej zaufanie fabryce pracują właściwie sami ludzie poniżej trzydziestki, jest czysto i schludnie, a o tragicznych jakościowo modelach Biturbo nikt już nie pamięta. Każdy zbudowany tu samochód przechodzi rygorystyczną kontrolę jakości, potem wykonuje się długą jazdę próbną, usuwa usterki, a na koniec jeszcze raz wyjeżdża się autem poza teren fabryki – ten ostatni test przeprowadza specjalistyczne, zewnętrzne przedsiębiorstwo.

Wiem już zatem, że można teraz bez większego strachu kupić Maserati – choć oczywiście nie w Polsce (to ma się zmienić w przyszłym roku; oby). Tylko czy warto? Do jazd testowych przygotowano dla mnie granatowe Maserati Quattroporte w najnowszej wersji Automatica, w którym półautomatyczną przekładnię DuoSelect zastąpiono normalnym, hydrokinetycznym automatem produkcji niemieckiej firmy ZF – znanym np. z samochodów BMW, ale tutaj zaopatrzonym w inny software. Choć skrzynia biegów znalazła się tuż za silnikiem, czyli w normalnym miejscu, a nie przy tylnej osi, w układzie transaxle, rozkład obciążeń na osie nadal pozostał korzystny w tym tylnonapędowym aucie o trzymetrowym rozstawie osi: 49% na przód, 51% na tył. Już przy pierwszym dynamicznym ruszaniu z miejsca przy wyłączonym układzie ESP widać, że trakcja napędzanych kół jest dzięki temu znakomita.

Silnik błyskawicznie wchodzi na wysokie obroty i w połączeniu z szybko reagującą przekładnią sprawia wrażenie napędu turbinowego. Przyzwyczajeni do turbodoładowanych silników benzynowych i Diesla zapominamy o przyjemności płynącej z posługiwania się mocnym silnikiem wolnossącym o dużej pojemności skokowej: na nic nie trzeba czekać, w każdym zakresie obrotów silnik pracuje dla kierowcy. Zupełnie jak w Ferrari. To nie jedyne podobieństwo. Na krętej drodze w okolicach Castelvetro doświadczam reakcji tego ogromnego przecież samochodu na ruch kierownicy: jestem urzeczony.

oceń
3
3
Podziel się

Więcej na ten temat

Więcej w serwisach WP

Sport

Studio



Opinie

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!

  • Kup używane

  • Kup nowe

Sprawdź kredyt samochodowy
  • Zaplanuj trasę

  • Baza adresowa

docelu.pl

Chcę kupić auto

Katalog samochodów - najpopularniejsze marki