RSS

Pędzący Orient Express

2009.01.12 11:28 Top Gear 0 opinii
a a a

Bentley Arnage T to luksusowa lokomotywa na kołach. Rocznie powstaje zaledwie 150 sztuk, a każda kosztuje co najmniej milion złotych. Górną granicę ceny wyznacza jedynie fantazja zamawiającego. Szymon Sołtysik pojechał po tą wyjątkową limuzynę do Berlina i zabrał ją na urokliwe drogi zachodniej Polski.

We współczesnych samochodach coraz mniej charakteru i charyzmy, za to niemal wszystkie przepełnione są misją ratowania świata i oszczędzania zasobów naturalnych. Powstają w sterylnych fabrykach, gdzie bezduszne roboty wykonujące miliony operacji gwarantują, że każdy egzemplarz będzie w identycznym stopniu wyprany z jakichkolwiek emocji. Produkcja jednej sztuki trwa zaledwie kilkanaście godzin, a poszczególne samochody różnią się głównie kolorem karoserii.

WIĘCEJ ZDJĘĆ W GALERII

Na szczęście w zalewie motoryzacyjnej monotonii są jeszcze bastiony, w których hołduje się tradycji, ludzkiemu doświadczeniu i precyzji. Miejsca, gdzie jakość przedkłada się nad ilość. Takie, jak fabryka Bentleya w angielskim Crewe, w której samochody produkuje się od 1946 r. To właśnie z tej manufaktury pochodzi tytanowoszary Arnage T, który stoi przede mną w podziemnym garażu europejskiej siedziby Bentleya zlokalizowanej w centrum Berlina. Zaledwie kilkaset metrów od Bramy Brandenburskiej. Na liczniku ma tylko 600 km i wygląda, jakby dopiero wrócił z międzynarodowej wystawy samochodowej. Jest lśniący, pachnący wysokogatunkową skórą i aż dreszcze przechodzą mi po plecach, gdy myślę, że zaraz wyjadę nim prosto w jesienną ulewę. Oto kilka tygodni ciężkiej pracy dziesiątek osób, warte w
tym konkretnym egzemplarzu ponad półtora miliona złotych. Obszycie samej kierownicy to dwie dniówki. Wykonanie drewnianych okładzin to kolejnych 13 dni żmudnej pracy, że nie wspomnę o godzinach spędzonych na uszyciu karmelowej tapicerki i podsufitki z 400 fragmentów skóry z krów hodowanych w północnej Europie. Dlaczego wybrano tamtejsze stada? Bo wypasane są na łąkach, których nie grodzi się drutem kolczastym, przez co bydlęce skóry wolne są od wszelkich skaz. Pod kolor obić dobrano pasy bezpieczeństwa i dywaniki z owczej wełny. Tak budowano samochody kilkadziesiąt lat temu i w tej filozofii niewiele się zmieniło.

Nowoczesność w starym stylu

Oczywiście, Bentley musiał dopasować swoją flagową limuzynę do nowoczesnych standardów. Ale tylko do tych, które pozwalają mu sprzedawać samochody na większości światowych rynków. Nie spodziewajcie się po tej marce, że będzie prekursorem w dziedzinie bezpieczeństwa, niskiej emisji CO2 czy recyklingu. Pod tym względem Arnage jest jak dinozaur w świecie ekologicznych pojazdów uzbrojonych w brzęczyki, mrugające lampki i ostrzegawcze naklejki. W tym aucie nie ma nawet sygnalizacji niezapiętych pasów kierowcy. Ale przecież Bentley nie walczy o gwiazdki w teście zderzeniowym Euro NCAP. Zresztą, nawet gdyby wziął w nim udział, pewnie by rozniósł w pył odkształcalną barierę, o którą są rozbijane wszystkie badane samochody.

tagi:
oceń
3
3
Podziel się


Opinie

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!

  • Kup używane

  • Kup nowe

Sprawdź kredyt samochodowy
  • Zaplanuj trasę

  • Baza adresowa

docelu.pl

Chcę kupić auto

Katalog samochodów - najpopularniejsze marki