RSS

Czy warto jechać po auto do Niemiec?

2011.12.02 00:00 autoswiat.pl 243 opinie
a a a
fot. Auto Świat/autoswiat.pl

Wybraliśmy się do Niemiec, aby - tak jak tysiące drobnych handlarzy z Polski - kupić tam używany samochód. Jesteśmy przy tym w o tyle lepszej sytuacji, że nie chcemy na tym zarobić, natomiast zależy nam na starszym aucie w dobrym stanie, które nie przeszło przez ręce polskiego pośrednika kupującego najtańsze sztuki, cofającego liczniki i maskującego wady tak, by samochód wyglądał dobrze w dniu sprzedaży, a potem - może się rozlecieć.

(fot. Auto Świat/autoswiat.pl)
Już przeglądając oferty na portalu Mobile.de - jednym z najpopularniejszych w Niemczech - czujemy, że nie będzie łatwo. Anonse na Mobile.de sortowane są według sprzedawców. "Privatanbieter" oznacza osobę prywatną, z którą trzeba się umówić, zwykle telefonicznie, co jest możliwe, jeśli dobrze zna się niemiecki. "Händler" to profesjonalny pośrednik, zazwyczaj właściciel placu, do którego można przyjechać (bez uprzedzenia) w godzinach pracy. Tak się przynajmniej wydaje.

Ponieważ chcemy kupić ładnego Mercedesa W124 kombi z klimatyzacją, w cenie do 3,5 tys. euro i miejskie autko (Fiata Punto, Nissana Micrę albo VW Polo) w granicach 1,5-2 tys. euro, zaopatrujemy się w wydruki ogłoszeń z internetu. Wybieramy z setek anonsów tylko te, które dobrze rokują. Decydujemy się obejrzeć wyłącznie samochody "w idealnym stanie", "zadbane", "serwisowane".

(fot. Auto Świat/autoswiat.pl)
Szybko okazuje się, że "Händler" nie zawsze oznacza komis. Pierwsze auto oglądamy w środkowych Niemczech, niedaleko Fuldy. Małe, senne miasteczko, w wąskiej uliczce zaparkowany jest samochód. Widzimy starego Mercedesa za 3,5 tys. euro, który na zdjęciach w internecie wyglądał jak nowy, a w rzeczywistości ma ogromne zacieki na błotnikach. Lekcja pierwsza: "stan idealny" może oznaczać wszystko - tak jak w Polsce. Handlarz, którego wzywamy przez telefon, dziwi się, że nie zadzwoniliśmy przed przyjazdem.

Otwiera maskę i pokazuje silnik zalany olejem. Proponuje rabat, ale odmawiamy - nie chcemy przywozić złomu do Polski. Trzy godziny później i 350 km dalej, już pod granicą francuską, oglądamy podobne auto, które jest o 500 euro tańsze i... o wiele gorsze. Właściciel komisu z "youngtimerami" - żaden Turek, prawdziwy Niemiec - tłumaczy, że karoserię pogiętą przez gradobicie naprawimy w Polsce za 500 euro, a więc: "to nie problem".

Polecamy na AutoŚwiat.pl: 10 sposobów na tanie małe auto

oceń
26
5
Podziel się

Więcej na ten temat

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Studio



Opinie

Ocena: -8 [8]
~Teatr Mundi [2011-12-02 23:03]

Nie umiesz handlować i pojęcia o samochodach " to jest tak kupujesz krowę i połowicę z której jaki masz zysk" taki jest handel sam. musisz mieć wiedzę i znać Niemiecki oraz zasady uczciwego marketingu, zajeżdżam i mam to co chcę inaczej idę na eine Polizei a gościu mi zwraca za podróż lub upuszcza z ceny. To nie handel dla amatorów. Komentarze jak i tekst są POZIOMU LAIKA, itp. itd.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: +8 [8]
~znam handlarzy [2012-01-07 11:17]

Jak to jest? Cena auta na mobile.de jest wyższa od ceny auta u polskiego handlarza za taki sam samochód i z niższym przebiegiem. A do tego w tej cenie jest jeszcze zarobek handlarzyny. Jak te hanlarze to robią? (oczywiście pytania retoryczne)

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: -1 [1]
~marekmarecki [2012-04-08 13:51]

Oczywiście że lepiej kupić auto z Niemiec . Wolałbym starsze o 3 lata i z przebiegiem większym o 100 tys km od tego trupa który odbijał się z dziury na dziurę po polskich drogach , olej miał zmieniany gdy przypomniało się użytkownikowi a ewentualne naprawy (gdy już nie chciał diagnosta dać nowego przeglądu ) wykonywane były siłami uczniów przy użyciu najtańszych zamienników części made in India albo Bangladesh

odpowiedz

Ocena: +4 [4]
~pawel [2012-02-20 23:07]

Na przestrzeni ostatnich 4 lat miałem 2 Ople Vectra C z niemiec. Cztery lata temu kupiłem piękna Vectre C kombi od handlarza w Polsce - jeszce na żółtych tablicach. nie chciało mi sie jechać do Niemiec, no i jak porównywałem ceny z mobile do polskich to było czasami nawet trochę drożej. w ciągu 2 lat wymieniłem koło dwumasowe, całe zawieszenie. jak ją sprzedawałem, to komputer pokazywał błędy we wszystkich ważniejszych częściach auta. następne auto kupiłem sam w Niemczech, też Vectra, w salonie Opla, od pierwszego wlaściciela, serwisowana tylko w salonie w którym ją kupiłem, potwierdzony przebieg. Jeżdże 2 lata i jedyna rzecz którą wymieniłem to rolka napinacza paska klinowego + eksploatacja. Oczywiście w momencie zakupu nawet nie oglądałem polskich stron. już sie więcej nie dam naciąć polskim "biznesmenom" z giełdy. oczywiście ta ostatnia Vectra wyszła mnie drożej niż porównywalna z Polski, ale auto jest pewne i niezawodne. Polecam każdemu wyjazd do Niemiec po auto. W polsce już więcej nie kupię, nawet jeżeli ceny sa atrakcyjniejsze, bo na 200% trafię w minę. cudów nie ma. a cwaniaczki liczą kasę za auta z przebiegami 300 tys cofniętymi na 150 tys. Pozdrawiam

odpowiedz

Ocena: +1 [3]
~Z 307 [2012-02-08 14:07]

Kia ceed japońska nazwa "cio to"

odpowiedz

Ocena: -2 [2]
~Z 307 [2012-02-08 14:06]

Nie dziwię się, że nie chcą kupić "fury" od gostka, który pisze pszejechane zamiast przejechane. Ja też bym nie kupił złomu. Czytałem i słyszałem żaden "niemiec" się nie psuje. 350 tyś km i zero problemów. Rozumiem że później się obudził i wrócił do szarej rzeczywistości "znów fura na kanał"

odpowiedz

Ocena: +2 [2]
~to ja [2012-01-31 03:53]

dobre auto kosztuje duzo, zle jeszcze wiecej, mysle ze wiecie o co mi chodzi. A z drugiej strony, to uwazam ze auta ktore w wyniku wypadku mialy naruszona geometrie nadwozia powinny byc zlomowane bez prawa ponownej rejestracij.

odpowiedz

Ocena: -15 [29]
~kornik [2011-12-02 23:52]

Gdzie Wy kupujecie samochody?. Na zadym Mobile, drozynaaaaa. Panie reporterze, zadzwoń do mnie to Panu powiem na jakiej stronie sie kupuje samochody. Amen.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: +1 [1]
~Tomi [2012-01-15 22:17]

Ja uważam że jest sens kupić auto np.z Holandi pod warunkiem że sam tam pojedziesz i wybierzesz sobie takie auto jakie ci się podoba,które ma mały i na pewno orginalny przebieg,a nie takie które z500000km jest cofnięte do 180000km,które jest lekko zarysowane,a nie rozwalone i poskładane w polskim warsztacie,które ma orginalną książke serwisową a nie kombinowana nie wiadomo jakiego pochodzenia.Ale za takie auto trzeba zapłacić więcej.Ja w taki sposób kupiłem Audi A 6 2005r 2.0 D.140KM i nie narzekam na silnik, że się ciągle coś psuje, nie narzekam że coś puka w zawieższeniu.jest tylko jeden problem,samochód chce teraz sprzedać i nikt mi nie chce uwierzyć że auto ma 120000km pszejachane i że jest bezwypadkowe.Bo opinie są takie, że auto sprowadzone pewnie ma cofnięty licznik i było rozbite nie wiadomo jak.tyle chciałbym powiedzieć na temat zakupu auta.

odpowiedz

Ocena: -8 [16]
~paco [2011-12-24 11:00]

ha
a moja kia pro ceed ma 7 lat gwarancji

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: +11 [11]
~ww [2012-01-07 13:06]

Byłem 3 lata temu w DE, AU i IT w poszukiwaniu samochodu i powiem wam jedno i zapamiętajcie to sobie. Dobry samochód w tych krajach kosztuje więcej niż w PL. We Włoszech niema wcale komisów z samochodami są tylko wielkie galerie w których stoi kilkadziesiąt, a nawet kilkaset szt. dużo samochodów jest po nie wielkich stłuczkach i sprzedawcy nie boją się o tym mówić ale to co zobaczyłem w Niemczech to była tragedia, komisy, stare złomy 3/4 rozwalone, pełno Turków i Polaków grzebiących w tym złomie, same szroty rozwalone, a jak już coś normalnego to pieniądze duże. Przy granicy od razu cofają liczniki za symboliczną opłatą, a wszystkie małe wioski w okolicach granic DE żyją z klepania tych złomów, potrafią je tak wyklepać, że gołym okiem normalny człowiek nie zauważy, czujnik lakieru oszukają bez problemu, szpachli już się nie praktykuje tylko ćwiartki wspawywane w daną część samochodu.Jak chcesz kupić samochód w Polsce to kupuj od człowieka który kupił samochód w salonie w Polsce wtedy możesz sprawdzić historię w salonie, tych z poza PL nie da rady ale co ja tu będę tłumaczył przecież tu sami znawcy z pojazdami od dziadka z Niemiec.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +2 [2]
~matii [2011-12-02 13:20]

500 zl za recykling a jak go sprzedam np ruskim to oddadza

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: -8 [18]
~Jacek [2011-12-11 21:25]

masssakra .kupic auto z przebiegiem ponad 200 000 km to tak jak kupic sobie trumne....kupuje w przyszlym roku i max bedzie 50 tys. przebiegu

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Ocena: +40 [68]
~heniek [2011-12-02 12:18]

20 tyś za starego TRUPA w Dieslu którym pojeździ się góra 3 lata i sie rozleci. To ja wolę Nową Octavię z Salonu za 43 tys Benzyna z darmową LPG

odpowiedz

pokaż 8 ukrytych odpowiedzi

Ocena: +1 [1]
~niemiec [2012-01-07 12:53]

mam od nowosci Golfa IV. Przejechalem ponad 350 tys km, i go nie sprzedam, Zero problemow,

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: +20 [24]
~alo [2011-12-11 23:53]

Po używane auto dla siebie opłaca się jedynie jechać do Anglii. Auta w UK mają zazwyczaj oryginalne książki serwisowe do przebiegu 160tys km(100k mil), są bezwypadkowe, gdyż każda większa naprawiona stłuczka powoduje zmianę kategorii rejestracyjnej pojazdu (nie pamiętam teraz oznaczeń literowych), mają mniejsze przebiegi niż auta z kontynentu - np. trafienie 5-letniego diesla z przebiegiem do 160tys km nie jest żadnym problemem, są przy tym od 1/3 do 1/2 tańsze niż ich odpowiedniki z drugiej strony kanału. Oczywiście jest jeden duży mankament - ta nieszczęsna kierownica z prawej strony. Osobiście bym jednak tego problemu nie demonizował - mechanik, który przerabiał mi kiedyś auto stwierdził, że praktycznie wszystkie przednionapędowce w odmianie prawo- i lewostronnej różnią się, poza elementami wymiennymi, jedynie płytą na przegrodzie czołowej. Płyta ta z reguły jest mocowana kilkoma zgrzewami i nitami, więc wielkich ingerencji w strukturę nadwozia nie ma. Ważna jest elektryka, gdyż nieumiejętnie przerobione auto ma odwrotnie funkcjonujące np. otwieranie szyb, ale poza tym rzecz się sprowadza do odkręcenia iluś tam zamontowanych na śrubkach bądź spinkach części i zastąpienia ich kontynentalnymi odpowiednikami. Osobiście wolę tak przerobione auto, które kosztuje mnie z kosztami przeróbki jakieś 10 tys mniej (auto z grupy cenowej ok 35 - 40 tys), gdzie wiem co i jak zostało zrobione, niż kupno jakiegoś pięknie odpicowanego i wyszpachlowanego, powypadkowego złomu na dodatek z cofniętym licznikiem. Tzn. wolałbym jeszcze inaczej -żyć w kraju, gdzie pracującego człowieka stać na nowe auto z salonu, a chcąc kupić auto w komisie nie zastanawiać się na jakim ukrytym"myku" handlarz próbuje zarobić.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +27 [27]
~ola [2011-12-02 22:55]

Najbardziej opłaca sie kupić nówkę w POlskim salonie na kredyt oczywiście w zagranicznym banku! Bo bycie dłużnikiem jest trendy :)

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +15 [21]
~wp2003 [2011-12-02 11:11]

W Polsce są również dostępne prawdziwe samochody, z dobrym wyposażeniem, zadbane, bezwypadkowe, mały przebieg ale mają one prawdziwą czytaj normlaną cenę. Wystrczy przejżeć np. otomoto w poszukiwaniu A4 przykładowo model B7 ceny się zaczynają od 42.000 a ten sam silnik i rocznik może kosztować 60.000 PLN. Za 42 mamy ulep a za 60.000 jest już normlanie. Oczywiście wysoka cena nic nie gwarantuje. Prawda jest też taka, chcemy być oszukiwani i jesteśmy oszukiwani. sami kupujemy super tanie egzemplarze a potem wydajemy opinie że to czy tamto auto jest słabe a ma dopiero 200.000km (a naprawdę ma 550.000). Sam chcę sprzedać auto zadbane, serwisowane w ASO z pedantycznie prowadzoną dokumentacją... ale Polacy tego nie docenią, wolą liczyć na okazję. A takie to są owszem 1 na 10.000 samochodów.

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: +8 [42]
~marketingpolityczny [2011-12-02 13:10]

Prawdziwi POlacy w okresie ZIelonej Wyspy kupuja tylko nowe samochody i tylko w polskich Salonach !!! Taka jest prawda - w czasach zielnej wyspy polacy bogaca sie na potęge i dobra luksusowe kupują tylko nowe w oficjalnych salonach.

odpowiedz

pokaż 6 ukrytych odpowiedzi

Ocena: +2 [4]
~des [2012-01-07 11:17]

Szukałem auta dla żony.Wymagania były duże jeżeli chodziło o wyposażenie.W Polsce takich aut było parę, ale po rozmowach z właścicielami odechciało mi się nawet auta oglądać.Zajrzałem na mobile de i tam takie auta były, ale cena ( razem z akcyzą i opłatami) była najczęściej 2(DWA) razy wyższa niż w Polsce!!! W końcu kupiłem w Polsce, ale niestety auto było w kiepskiej kondycji i musiałem trochę kasy zapłacić, aby doprowadzić je do normalnego stanu.Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że wg właściciela auto było idealne!!!...Zakup auto powinien być czymś miłym.Ale nie w Polsce( oczywiście piszę o aucie używanym).Tutaj to można nabawić się nerwicy i poważnie psychicznie się rozchorować.Nie życzę najgorszemu wrogowi wielokrotnego oglądanie idealnych aut, które tak naprawdę nadają się tylko na złom.Za propozycję sprzedaży auta z przekręconym licznikiem, "idealnym" po dużym wypadku lub innym oszustwie powinno odcinać się prawą rękę i wydłubywać lewe oko.Może wtedy można by było bez stresu kupić w Polsce normalne auto...

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

  • Kup używane

  • Kup nowe

Sprawdź kredyt samochodowy
  • Zaplanuj trasę

  • Baza adresowa

docelu.pl

Chcę kupić auto

Katalog samochodów - najpopularniejsze marki